Przyznaję…

… nie chciało mi się tam jechać. Nasze małżeństwo jest akurat w dobrej fazie i na fali wznoszącej, więc zwyczajnie miałem lenia. Błąd. Przeżyliśmy wiele pięknych chwil, choć zmęczenie było koszmarne. Moje dwa główne wnioski:

1. Organizacja. Jak oni to wszystko ogarnęli? :) .

2. Nie ma małżeństw, których nie można uratować.

Tags:

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.