Tym razem…
… śpiewaliśmy i głosiliśmy chwałę Pana w więzieniu dla kobiet. Było niewiele osób - 28. Pan działa dziwnie. Często gdy spodziewam się dobrego koncertu, dobrego kontaktu ze słuchaczami i łagodnego powiewu Ducha Pana, rzeczywistość okazuje się bardziej brutalna. Choć i wówczas mam świadomość tego, że głoszenie ewangelii ma być “w czas i nie w czas” i że nie czynimy tego z powodów chęci przeżywania za każdym razem czegoś wzniosłego. Jednak czasami Pan mnie zaskakuje, tak jak dzisiaj. Nikt z nas chyba nie spodziewał się czegoś takiego. Grało nam się bardzo dobrze, piękne i szczere do bólu świadectwa dwóch sióstr. Jednak najpiękniejszy w tym wszystkim był dobry Duch Pana, którego czuliśmy wszyscy aż do szpiku kości. Wzruszenie tych kobiet powodowało także nasze wzruszenie. Oby to wszystko wydało dobry owoc dla Pana w przyszłości. Tak czy siak, droga siostrzyczko, przekonałaś się chyba, że jeśli Pan Cię budzi o 4 rano, to nie po to byś wcześniej przyszła do pracy :) . Bóg jest żywy, wiem o tym. Jednak za każdym razem gdy to manifestuje, czuję się zadziwiony. Nie powinienem :) ?
Tags: Duch, koncert, wzruszenia