Główna > Unitarianizm > Czy unitarianie antropomorfizują Boga?

Czy unitarianie antropomorfizują Boga?

21 listopad 2013

Dość częsty zarzut kierowany do unitarian. Jednak czy na pewno słuszny?

____________________________________________________________________________________________

Czasami spotkać można zarzut, że w swoich opiniach unitarianie antropomorfizują Boga, podczas gdy On jest transcendentny i nie sposób Go opisywać w kategoriach ludzkich. Takie rozumowanie jest stosowane w wielu sytuacjach, między innymi wówczas, gdy z Pisma dowodzimy, iż Pan Jezus otrzymał od Ojca wszelką moc na niebie i ziemi (Mat. 28:18), gdy został przez Ojca zrodzony (Przyp. 8:22-30), gdy został przez Boga uczyniony Panem i Mesjaszem (Dz.Ap. 2:36). Argumentuje się, że to wcale nie znaczy, że przed faktem zrodzenia Syn nie istniał, że przed ustanowieniem Go Panem i Mesjaszem - tym Mesjaszem i Panem nie był, a przed otrzymaniem wszelkiej mocy od Boga - tej mocy nie miał. Podobno takie patrzenie jest patrzeniem ludzkim a nie boskim i świadczy o antropomorfizacji Boga. Przyjrzyjmy się bliżej temu zarzutowi w kontekście trzech przytoczonych przeze mnie powyżej twierdzeń.

 

 

Nieporozumienie

 

Pierwszy problem to nieporozumienie. Twierdzi się, że tak naprawdę Bóg jest aczasowy i w związku z tym wszystko u Niego dzieje się teraz, a co za tym idzie – dla Boga Syn został zrodzony w teraźniejszości, uczyniony Panem w teraźniejszości i otrzymał władzę także w teraźniejszości. Nie może być zatem mowy o tym, że wcześniej tej władzy nie miał, że był czas gdy Panem nie był, oraz że nie istniał przed swym zrodzeniem. Absurdalne? Zapewne, jednak nie dla wszystkich…

 

Sama teza aczasowości Boga jest dość kontrowersyjna, jednak przyjmując ją roboczo można byłoby zapytać, czy w takim razie mówienie o tym, że my urodziliśmy się w określonym czasie, także świadczy o tym, iż antropomorfizujemy Boga, skoro dla Niego rodzimy się w teraźniejszości i umieramy w teraźniejszości? Oczywiście nie. Dlatego, że nie dyskutujemy tutaj o Bogu, który jest dawcą wszystkiego, ale o odbiorcy. O ile o Dawcy można powiedzieć, iż jest transcendentny i (ewentualnie) aczasowy, o tyle „odbiorca” Jego działań i darów jest niesiony strumieniem czasu i to co się odnosi do niego jest temporalne – konkretnie umiejscowione w czasie.

 

Nie dyskutujemy więc na temat tego, czy stwierdzenie, iż Bóg coś komuś dał oznacza, że dla Niego był konkretny moment „dawania”, lecz o tym, że dla tego co otrzymał, ten moment otrzymania był faktycznie konkretny. Nie dyskutujemy o Dawcy, lecz o odbiorcy. Dlatego w ogóle nie występuje tutaj problem rzekomej antropomorfizacji Dawcy, ponieważ przedmiotem dyskusji nie jest czynność Boga, lecz fakt temporalnego odebrania czegoś od Boga. Gdy przeanalizujemy Pismo, to okazuje się, że jeśli odbiorca coś od Boga otrzymywał, to zawsze dla tego odbiorcy było to czasowe, temporalne. Abraham otrzymał obietnicę w konkretnym dla niego momencie. Dawid otrzymał w konkretnym momencie napomnienie od Natana, Izajasz w konkretnym momencie otrzymał proroctwo o śmierci Mesjasza za nasze grzechy. To jest reguła. Nie mamy więc żadnych podstaw skrypturystycznych by formułować inne wnioski w przypadku Pana Jezusa. Jeśli coś od Boga otrzymał, to jako odbiorca miało to miejsce w określonym momencie czasowym i tak to jest konsekwentnie przedstawiane w całym Piśmie Świętym. Pan Jezus urodził się w określnym momencie, w określonym momencie się ochrzcił, w określonym momencie umarł i w określonym momencie zmartwychwstał.

 

 

Terminologia

 

Od samego początku sporu z trynitarianami siłą ich oponentów było odwoływanie się do rozumienia słów w ich podstawowym znaczeniu. I do dzisiaj pozostaje to naszą siłą, z której nie można rezygnować i warto się tego zwyczaju konsekwentnie i twardo trzymać. Jeśli słowa nie znaczą tego, co znaczą, to jest to rujnujące dla całej teologii i tak naprawdę nie jesteśmy w stanie wyczytać z Biblii kompletnie niczego, ponieważ wszystkiemu możemy nadać dowolne znaczenie. Jesteśmy ludźmi i Bóg dla takich właśnie ludzi napisał Biblię. Nie byłoby dla Niego problemu by zawrzeć w Piśmie słowa: Jestem wieloosobowy. Nie byłoby dla Niego problemem zawrzeć w Piśmie słowa: Mój Syn od zawsze był Panem i od zawsze miał pełną władzę nad światem. Nie byłoby dla Niego problemem zawrzeć w Piśmie proste wyznanie wiary: jest jeden Bóg: Ojciec, Syn i Duch Święty. Nie potrafilibyśmy sobie może tego ostatniego wyobrazić, ale przyjąć prostą wiarą – jak najbardziej tak. Jednak tak nie napisano… Jeśli słowa mają cokolwiek znaczyć, to trzeba z pokorą przyjąć to, o czym w Piśmie czytamy: Pan Jezus został zrodzony, została Mu dana władza, został uczyniony Panem i Mesjaszem. Niech Bogu będą dzięki za takiego Syna. Niech Panu Jezusowi będą dzięki za Jego miłość do nas, za Jego krzyż i za opiekę nad Kościołem.

 


Komentarze zostały wyłączone