Główna > Unitarianizm > Okres soborów - Konstantynopol I, Efez, Chalcedon.

Okres soborów - Konstantynopol I, Efez, Chalcedon.

25 grudzień 2016

Po burzliwym okresie nicejskim przychodzi czas na następne synody…→

Konstantynopol I - 381

W 381 roku miało miejsce kolejne fundamentalne dla późniejszej ortodoksji wydarzenie. Na zorganizowanym wówczas synodzie zebrało się 150 biskupów Wschodu, którzy ułożyli credo w przyszłości znane w jako nicejsko-konstantypolitańskie. Brzmi ono następująco:

Wierzymy w jednego Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych; i w jednego Pana Jezusa Chrystusa, syna Bożego jednorodzonego, zrodzonego z Ojca przed wszystkimi wiekami, światłość ze światłości, Boga prawdziwego z Boga prawdziwego, zrodzonego a nie uczynionego, współistotnego Ojcu, przez którego wszystko się stało; który dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i przyjął ciało za sprawą Ducha Świętego z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Został ukrzyżowany za nas pod Poncjuszem Piłatem, poniósł mękę i został pogrzebany i zmartwychwstał trzeciego dnia według Pisma, i wstąpił do nieba i siedzi po prawicy Ojca, i znowu przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, którego panowaniu nie będzie końca. I w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca pochodzi, którego należy czcić i wielbić wraz z Ojcem i Synem, który przemawiał przez proroków. W jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznajemy jeden chrzest dla odpuszczenia grzechów. Oczekujemy zmartwychwstania umarłych i życia w przyszłym wieku. Amen.”1

Symbol ten rozpowszechnił się zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie, i funkcjonuje do dzisiaj w społecznościach rzymskokatolickich, prawosławnych oraz niektórych protestanckich. Stał się także inspiracją w formułowaniu nowych wyznań wiary wspólnot, które wyrosły na gruncie XVI wiecznej Reformacji. W porównaniu z symbolem nicejskim zauważalne jest rozszerzenie dotyczące Ducha Świętego, nazwanego Panem i Ożywicielem, któremu należna jest cześć oraz uwielbienie równe z Ojcem i Synem. Nicea stwierdzała jedynie samą wiarę w Ducha Świętego, bez dalszych uściśleń - Konstantynopol poszedł dalej. Nie ma już więc żadnych wątpliwości, iż Duch Święty jest osobą i to osobą boską.

Przy okazji tego symbolu warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, która później stała się przyczyną rozłamu między Wschodem a Zachodem. Wprawdzie w liturgii kościoła rzymskiego do dzisiaj funkcjonuje powyższy symbol, jednak w nieco zmienionej formie. Zamiast frazy „który od Ojca pochodzi” stosuje się wyrażenie: „który od Ojca i Syna pochodzi”. Wynika to stąd, iż na skutek późniejszej refleksji trynitologicznej Zachodu pochodzenie Ducha rozumiano w taki właśnie sposób - nie tylko od Ojca ale także od Syna. W łacińskiej części chrześcijaństwa stopniowo rozpowszechniało się używanie w powyższym Symbolu słowa „Filioque” („i Syna”) podczas gdy Wschód stał na gruncie niezmienności postanowień z Konstantynopola, uważając, iż Duch Święty swą przyczynę sprawczą ma jedynie w Ojcu. Spór o to stał się jedną z przyczyn, która doprowadziła do wzajemnej ekskomuniki Wschodu i Zachodu w 1054 i w rezultacie do rozejścia się dróg obydwu Kościołów, trwającego aż do dnia dzisiejszego.

Efez - 431

O ile w swej warstwie fundamentalnej problemy trynitologiczne zostały w zasadzie rozstrzygnięte przez Niceę i Konstantynopol, o tyle nadal pozostawały niejasne pewne kwestie natury chrystologicznej. Skoro ortodoksja sformułowała naukę o tym, iż Syn Boży był prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, przyjąwszy nie tylko ludzkie ciało ale także ludzką duszę i inteligencję,2 powstawało w sposób oczywisty pytanie - czy posiadając dwie natury Chrystus ma także dwa podmioty działania, czyli, czy w pewnym sensie jest także dwiema osobami. Początek sporowi3 dali dwaj biskupi znacznych miast - Cyryl z Aleksandrii oraz Nestoriusz z Konstantynopola, prezentujący stanowisko chrystologiczne szkoły antiocheńskiej. Zarzewiem konfliktu stał się termin Thoetokos („Boża Rodzicielka”), który Cyryl stosował do Marii, matki naszego Pana. Nestoriusz z kolei stanowczo się temu przeciwstawiał twierdząc, iż Maria nie porodziła boskiej natury Jezusa, lecz tylko człowieczą, i w związku z tym, można nazywać ją co najwyżej Christotokos (Matka Chrystusa).

Stanowisko Nestoriusza podkreślające realność i oddzielność obydwu natur Chrystusa oraz widzące w Nim dwa podmioty działania, zbliżało się do wiary w dwie osoby egzystujące w Zbawicielu - ludzką osobę Jezusa oraz boską osobę Logosa,4 przeciwko czemu oczywiście protestowali zwolennicy Cyrylego. Ci ostatni podkreślali unitarność osoby Chrystusa. Cyryl sądził, iż:

… osoba Logosu jest jedyną osobą verbum incarnatum. Logos preegzystencji utożsamia się z Logosem wcielonym. On sam jest podmiotem osobowej jedności Boga-człowieka, Jezusa Chrystusa. We wcieleniu przybiera On ludzkie ciało razem z rozumną duszą, to znaczy pełną, integralną ludzką naturę. Dokonując tego, druga osoba Trójcy Świętej w pełni zachowała swoją właściwość boskiej hipostazy. Dlatego przyjęta ludzka natura nie ma swojej własnej osoby. Osobowy charakter daje jej hipostaza Logosu”.5

Warto zwrócić na to uwagę - „przyjęta ludzka natura nie ma swojej własnej osoby”. Ponieważ sobór w Efezie poparł w sporze Cyryla, więc siłą rzeczy stało się to także jego (soboru) opinią. Konsekwencje takiego postawienia sprawy są znaczące - Jezus jest jedną osobą, i to osobą boską, nie jest natomiast osobą ludzką. W ten sposób Chrystus został de facto okrojony z rzeczywistego człowieczeństwa poprzez odebranie Mu ludzkiej osobowości. Oczywiste staje się zatem fundamentalne pytanie, czy można być w pełni człowiekiem, nie będąc jednocześnie osobą ludzką? A co za tym idzie, czy można odkupić ludzkość, nie będąc w pełni człowiekiem? I co zrobić z tekstami Nowego Testamentu, tak mocno podkreślającymi podobieństwo między człowieczeństwem Jezusa i Adama wraz z nami, ludźmi, skoro okazuje się, że ten, który podobno stał się taki jak my, nie był osobą ludzką, posiadając przy tym ciało, inteligencję oraz duszę ludzką?6

Po dwóch latach konfliktu pomiędzy Rzymem i Aleksandrią popierającymi Cyryla oraz Antiochią stojącą za Nestoriuszem, doszło do podpisania tzw. „Formuły zjednoczenia”, która stała się swojego rodzaju kompromisem pomiędzy skonfliktowanymi patriarchatami. Oto jej treść:

Pragniemy wyłożyć w skrócie, jak myślimy i jak nauczamy o Bogarodzicy Dziewicy i o sposobie, w jaki Jednorodzony Syn Boży stał się człowiekiem. Uważamy to za konieczne: nie dla dodatnia czegoś nowego, ale dla potwierdzenia nauki, którą od początku przyjęliśmy z Bożych Pism oraz z tradycji świętych Ojców. Nie dodajemy niczego do wiary świętych Ojców z Nicei. Jak już powiedzieliśmy wystarcza ona zupełnie do znajomości religii i dla odrzucenia każdej błędnej, heretyckiej doktryny. Mówimy nie jako ci, którzy zuchwale ośmielają się rozstrzygać o rzeczach niepojętych, lecz, przez wyznanie własnej słabości, odsuwamy się od chcących nam zarzucać, że wyjaśniamy rzeczy leżące ponad ludzkim rozumieniem.

Wierzymy więc, że Pan nasz Jezus Chrystus, jednorodzony Syn Boży, jest doskonałym Bogiem i doskonałym człowiekiem, złożonym z rozumnej duszy oraz ciała, zrodzony z Ojca przed wiekami co do Bóstwa, a w ‘ostatnich czasach’ dla nas i dla naszego zbawienia z Maryi Dziewicy co do człowieczeństwa; współistotny Ojcu co do Bóstwa i współistotny nam co do człowieczeństwa. Nastąpiło bowiem zjednoczenie dwóch natur. Dlatego wyznajemy jednego Chrystusa, jednego Syna, jednego Pana. Z racji zjednoczenia bez pomieszania wierzymy, że święta Dziewica jest Bogarodzicą, ponieważ Słowo Boże się wcieliło, stało się człowiekiem i od chwili swego poczęcia zjednoczyło się ze świątynią, którą z Niej wzięło. Co do wyrażeń Ewangelii i Apostołów o Panu wiemy, że teolodzy jedne pojmują jako wspólne i orzekające o jedności osoby, inne zaś jako rozróżniające i mówiące o dwóch naturach; pierwsze godne są Boga i odpowiadają Bożej naturze Chrystusa, drugie odznaczają się uniżeniem i odpowiadają Jego naturze ludzkiej”.7

Interesujące jest sformułowanie - powtórzone później w Chalcedonie - o współistotności Chrystusa z Ojcem co do Bóstwa, i współistotności z nami co do człowieczeństwa. Warto zwrócić uwagę na to (nadal jak widać mające miejsce) zamieszanie z terminem „współistotny”. Rozumiane bowiem w sposób wyrażony w powyższej Formule, wprost naucza ono tryteizmu (ściślej - dyteizmu). Co znaczy bowiem współistotność człowieka Jezusa z ludźmi? To, że posiada On taką samą naturę jak my będąc jednocześnie innym człowiekiem (inną, odrębną substancją). Innymi słowy, wskazując na człowieka Jezusa oraz dowolnego przedstawiciela gatunku ludzkiego możemy stwierdzić, iż mamy do czynienia z dwojgiem ludzi, dwoma przedstawicielami gatunku człowieka posiadających taką samą naturę. Jeśli na tym samym ma polegać współistotność Syna z Ojcem, to analogicznie oznacza, iż wskazując na Ojca i Syna mamy do czynienia z dwoma przedstawicielami gatunku Boga, czyli z dwoma Bogami. Tymczasem doktryna o bożej trójjedyności może być broniona tylko wówczas, gdy słowu homoousios nada się znaczenie nie tyle jakościowe (posiadanie takiej samej istoty, natury) ile numeryczne, ilościowe (bycie tą samą istotą, bytem, naturą). W innym przypadku mamy do czynienia z czystym wielobóstwem. „Formuła zjednoczenia” chcąc, nie chcąc kieruje więc trynitaryzm w kierunku tryteizmu, co o dziwo, ma swoją kontynuację na soborze w Chalcedonie.

Chalcedon - 451

Podkreślenie jedności podmiotu Bożego Syna doprowadziło niektórych do wniosku, iż skoro jest On jedną osobą, zatem jest też jedną naturą - boską.8 Natura ludzka miała się „roztopić w Bóstwie, jak kropla miodu w morzu”.9 Okazało się, że nauka ta, głoszona pierwotnie przez Eutychesa, miała także swoich innych popleczników a nawet znalazła poparcie na synodzie, który został zwołany do Efezu w roku 449. Swoją drogą, przetrwała nawet do czasów dzisiejszych, a jej wyznawców zwie się monofizytami. Jednakże oprócz zwolenników, miała też dużo liczniejsze grono przeciwników, a ostatecznie została potępiona na zwołanym w Chalcedonie soborze, który odbył się w 451 roku, w obecności około 600 biskupów. Jest to ostatni wielki sobór, który zajmuje się głównie sprawami trynitarnymi bądź chrystologicznymi, i w zasadzie na tym soborze możemy zaobserwować decydujący etap definiowania i zamykania w ortodoksyjne „opakowanie” kwestii będących przedmiotem naszych rozważań.

Sobór potwierdza ustalenia dogmatyczne Nicei, Konstantynopola oraz Efezu. Podkreślając swoją wierność postanowionym tam orzeczeniom, zajmuje także stanowisko w sprawie będącej przedmiotem obecnego sporu. Oto fragment jego ustaleń:

„Święty synod sprzeciwia się tym, którzy próbują dzielić tajemnicę ekonomii zbawienia na dwóch Synów, wyklucza ze świętych zgromadzeń tych, którzy ośmielają się twierdzić, że Boskość Jednorodzonego podlega cierpieniu, przeciwstawia się tym, którzy wymyślają pomieszanie lub zmieszanie dwóch natur w Chrystusie. Wypędza tych, którzy mówią niedorzeczności, twierdząc, że postać sługi, wzięta przez Chrystusa od nas, jest natury niebiańskiej albo jeszcze innej. Wyłącza w końcu tych, którzy wymyślili bajkę, jakoby przed zjednoczeniem były w Panu dwie natury, a po zjednoczeniu tylko jedna.

Zgodnie ze świętymi Ojcami, wszyscy jednomyślnie uczymy wyznawać, że jest jeden i ten sam Syn, Pan nasz Jezus Chrystus, doskonały w Bóstwie i doskonały w człowieczeństwie, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, złożony z duszy rozumnej i ciała, współistotny Ojcu co do Bóstwa i współistotny nam co do człowieczeństwa, ‘we wszystkim nam podobny oprócz grzechu’, przed wiekami zrodzony z Ojca co do Boskości, w ostatnich czasach narodził się co do człowieczeństwa z Maryi Dziewicy, Matki Bożej, dla nas i dla naszego zbawienia. Jednego i tego samego Chrystusa Pana, Syna Jednorodzonego, należy wyznawać w dwóch naturach: bez zmieszania, bez zmiany, bez podzielenia i bez rozłączania. Nigdy nie zanikła różnica natur przez ich zjednoczenie, ale zostały zachowane cechy właściwe obu natur, które się spotkały, aby utworzyć jedną osobę i jedną hipostazę. Nie wolno dzielić Go na dwie osoby ani rozróżniać w Nim dwóch osób, ponieważ jeden i ten sam jest Syn, Jednorodzony, Bóg, Słowo i Pan Jezus Chrystus, zgodnie z tym, co niegdyś głosili o Nim Prorocy, o czym sam Jezus Chrystus nas pouczył i co przekazał na Symbol Ojców.”10

Zwraca uwagę poczwórne negatywne dookreślenie tego, czym nie jest złączenie dwóch natur w jednej osobie Chrystusa, które później, w 553 roku na II soborze konstantynopopolitańskim, zostanie nazwane „unią hipostatyczną”. Owe dwie natury w Jezusie należy pojmować:

  • bez zmieszania - nie powstała nowa, hybrydowa natura.
  • bez zmiany - nie nastąpiła przemiana natur.
  • bez podzielenia - nie ma dwóch osób w Chrystusie.
  • bez rozłączania - dwie natury na zawsze będą obecne w Chrystusie.

Tak więc tajemnica się dokonała - Bóg został zdefiniowany jako jedna istota/natura egzystująca w trzech osobach/hipostazach, równych w boskości, wieczności, chwale, potędze i majestacie. Jedna z osób Trójcy (Logos, Syn) wcieliła się w człowieka, dodając do swej boskiej, niezmiennej natury, naturę ludzką - z ciałem, duszą i inteligencją jej przypisaną. Ta dodatkowa natura nie wymieszała się z naturą boską, lecz pozostała od niej odrębna. Nie zastąpiła też natury boskiej ani nie sprawiła, że Syn Boży stał się dwiema osobami, dwoma podmiotami z dwoma ośrodkami świadomości. Był On i jest jedną osobą - osobą boską, nie będąc osobą ludzką, posiadając jednak ludzką rozumną duszę oraz inteligencję, a także dwie wole - boską i ludzką, przynależne swym dwóm naturom.11 Te dwie natury na zawsze będą już przynależne Synowi Bożemu - jednej, boskiej osobie, od momentu wcielenia wiecznie egzystującej w owych dwóch naturach - boskiej oraz ludzkiej. Tak więc nauka o Trójcy nie dość, że spowodowała powstanie niezrozumiałego, nie nauczanego explicite w Biblii dogmatu, to jeszcze dodała do tego podobną w swej istocie chrystologiczną naukę, w równym stopniu niezrozumiałą i równie trudno dostrzegalną w tekstach Starego oraz Nowego Testamentu. Podobno jedno z żydowskich przysłów powiada, że jeśli zapnie się pierwszy guzik w płaszczu w niewłaściwy sposób, to bez względu na późniejsze wysiłki, nie da się zapiąć owego płaszcza poprawnie. Sądzę, że podobny przypadek mamy z nauką o Trójcy oraz trynitarną chrystologią. Utożsamienie Bożego Syna z Bogiem JHWH i przypisanie Mu równości ontycznej z Ojcem doprowadziło do powstania doktryny, którą trudno znaleźć w Biblii i trudno wyznawać nie narażając się na zarzut nauczania „sprzecznych z sobą twierdzeń”, przed czym ostrzegał nas apostoł Paweł (1Tym. 6:20).

Przypisy.

1 Arkadiusz Baron, Henryk Pietras, Dokumenty Soborów Powszechnych, Tom I, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003, 69.

2 Arkadiusz Baron, Henryk Pietras, Dokumenty Soborów Powszechnych, Tom I, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003, 83.

3 Genezę konfliktu od strony teologicznej dobrze opisuje Gerhard Ludwig Muller - zob. Chrystologia - Nauka o Jezusie Chrystusie, Wydawnictwo M, Kraków 1998, str. 335-359.

4 Takie stanowisko Nestoriusza sugeruje między innymi Jacques Dupuis SJ we: Wprowadzenie do Chrystologii, Wydawnictwo WAM, Kraków 199, str. 113.

5 Gerhard Ludwig Muller, Chrystologia - Nauka o Jezusie Chrystusie, Wydawnictwo M, Kraków 1998, str. 352.

6 Swoją drogą, czy można nie być osobą ludzką, posiadając ludzkie ciało, duszę oraz inteligencję?

7 Arkadiusz Baron, Henryk Pietras, Dokumenty Soborów Powszechnych, Tom I, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003, str. 177, 178.

8 Co ciekawe, twierdzili tak przeciwnicy Nestoriusza. Sam zresztą Cyryl ułatwił im zadanie pisząc o „jedności natury” wcielonego Bożego Syna - zob. Jacques Dupuis SJ, Wprowadzenie do Chrystologii, Wydawnictwo WAM, Kraków 199, str. 118, 119.

9 Gerhard Ludwig Muller, Chrystologia - nauka o Jezusie Chrystusie, Wydawnictwo M, Kraków 1998, str. 359.

10 Arkadiusz Baron, Henryk Pietras, Dokumenty Soborów Powszechnych, Tom I, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003, str. 221, 222.

11 Naukę o dwóch wolach przyjęto na III Soborze Konstantypolitańskim w latach 680-681. Zob. Arkadiusz Baron, Henryk Pietras, Dokumenty Soborów Powszechnych, Tom I, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003, str. 319.


Komentarze zostały wyłączone