Główna > Unitarianizm > Wiara w “Trójcę” czy w “trójcę”?

Wiara w “Trójcę” czy w “trójcę”?

21 sierpień 2017

Tak jak często przywołuje się fragmenty dzieł pisarzy kościelnych mające świadczyć o ich wierze w boskość Syna, tak samo często cytuje się te, które mają potwierdzać ich domniemaną wiarę w Trójcę. Jednak w tym drugim przypadku, sprawa przedstawia się dla trynitarian znacznie gorzej niż przy dowodzeniu boskości Pana Jezusa. O ile bowiem dość często można znaleźć cytaty dowodzące ich wiary w „trójcę”, o tyle trudno jest jednak dostrzec w nich „Trójcę””.

  Jak słusznie zauważył jeden z czołowych myślicieli unitariańskich obecnego czasu, Dale Tuggy1, istnieje różnica pomiędzy „Trójcą” a „trójcą”. Na czym ona polega? Ta pierwsza „Trójca” (pisana z dużej litery), oznacza jednego Boga istniejącego w trzech hipostazach (osobach), które dzielą tą samą istotę, naturę i atrybuty (wieczność, wszechmoc, wszechwiedzę, niezmienność itd.). Zarówno Ojciec, Syn jak i Duch Święty są bowiem w całej pełni Bogiem, tak jak opisuje to przytaczany już atanazjański symbol wiary:

Ktokolwiek chce być zbawiony, musi przede wszystkim wyznawać katolicką wiarę, której jeśliby kto nie zachował całej i nienaruszonej, bez wątpienia zginie na wieczność. Wiara zaś katolicka polega na tym, abyśmy czcili jednego Boga w Trójcy, a Trójcę w jedności, nie mieszając Osób ani nie rozdzielając istoty; inna jest bowiem Osoba Ojca, inna Syna, inna Ducha Świętego, lecz Ojca i Syna, i Ducha Świętego jedno jest Bóstwo, równa chwała, współwieczny majestat. Jaki Ojciec, taki Syn, taki Duch Święty: nie stworzony Ojciec, nie stworzony Syn, nie stworzony Duch Święty; niezmierzony Ojciec, niezmierzony Syn, niezmierzony Duch Święty; wiekuisty Ojciec, wiekuisty Syn, wiekuisty Duch Święty; a jednak nie trzej wiekuiści, lecz jeden wiekuisty, jak i nie trzej nie stworzeni ani trzej niezmierzeni, lecz jeden nie stworzony i jeden niezmierzony. Podobnie wszechmocny jest Ojciec, wszechmocny Syn, wszechmocny i Duch Święty: a jednak nie trzej wszechmocni, lecz jeden wszechmocny. Podobnie Bogiem jest Ojciec, Bogiem Syn i Bogiem Duch Święty: a jednak nie trzej bogowie, lecz jeden jest Bóg. Tak też Panem jest Ojciec, Panem Syn, Panem i Duch Święty: a jednak nie trzej panowie, lecz jeden jest Pan. Ponieważ jak każdą z osób osobno Bogiem i Panem prawda chrześcijańska wyznawać nam każe, tak katolicka religia zabrania nam mówić o trzech bogach lub trzech panach. Ojciec przez nikogo nie został uczyniony ani stworzony, ani zrodzony. Syn pochodzi od samego Ojca, nie jest uczyniony ani stworzony, lecz zrodzony. Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna, nie jest ani uczyniony, ani stworzony, ani zrodzony, lecz pochodzący. Jeden więc jest Ojciec a nie trzej ojcowie; jeden Syn, a nie trzej synowie; jeden Duch Święty, a nie trzej duchowie święci. I nic w tej Trójcy nie jest wcześniejsze lub późniejsze, nic większe lub mniejsze, lecz trzy osoby w całości są sobie współwieczne i zupełnie równe, tak iż we wszystkim - jak już wyżej wypowiedziano - trzeba czcić i jedność w Trójcy, i Trójcę w jedności. Kto zatem chce być zbawiony, niech takie o Trójcy ma przekonanie. Lecz konieczne jest dla wiecznego zbawienia, by także wierzyć należycie we Wcielenie Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wiara katolicka polega na tym, aby wierzyć i wyznawać, że Pan nasz Jezus Chrystus, Syn Boży, jest Bogiem i człowiekiem. Jest Bogiem jako zrodzony z istoty Ojca przed wiekami i jest człowiekiem jako zrodzony z istoty matki w czasie. Prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, złożony z rozumnej duszy i ludzkiego ciała, równy Ojcu według Bóstwa, mniejszy od Ojca według człowieczeństwa. A choć jest i Bogiem, i człowiekiem, to jednak Chrystus nie jest dwiema osobami, lecz jedną - jedną zaś osobą jest nie przez przemianę Bóstwa w naturę cielesną, ale przez przyjęcie człowieczeństwa w Boga; jeden najzupełniej nie przez zmieszanie się natur, ale przez jedność osoby. Albowiem jak rozumna dusza i ciało jednym są człowiekiem, tak Bóg i człowiek jednym są Chrystusem. Poniósł On mękę dla naszego zbawienia, zstąpił do otchłani, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Na Jego przyjście wszyscy ludzie mają powstać w swoich ciałach i zdadzą sprawę z własnych uczynków: ci, którzy dobro czynili, przejdą do życia wiecznego, ci zaś, którzy zło czynili, do ognia wiecznego. Taką jest wiara katolicka. Jeśli ktoś nie będzie jej należycie i stanowczo wyznawał, nie może być zbawiony.2

  O tejże „Trójcy” w podobnym duchu wypowiada się biskup Rzymu (papież) Leon w liście do Flawiana, który został włączony do dokumentów Soboru Chalcedońskiego (451):

Gdy bowiem wierzy się w Boga: i Wszechmogącego i Ojca, wskazuje się tym samym na istnienie współwiecznego Mu Syna. Syn w niczym nie różni się od Ojca, ponieważ jest Bogiem z Boga, Wszechmogącym z Wszechmogącego, Współwiecznym - zrodzonym z Wiecznego. Nie jest późniejszym w czasie ani niższym potęgą, ani różniącym się chwałą ani oddzielonym istotą.3

  Tak więc, wiara w „Trójcę”, to przyznanie “jednego Bóstwa”, “równej potęgi”, “równej chwały i współwiecznego majestatu” wszystkim osobom boskim. To wiara, iż “nic w Trójcy nie jest wcześniejsze lub późniejsze, nic większe lub mniejsze, lecz trzy osoby w całości są sobie współwieczne i zupełnie równe”.

  W przeciwieństwie do tej wyżej opisanej „Trójcy”, istnieje jeszcze biblijna „trójca”. W tej drugiej Bogiem jedynym jest tylko jedna osoba – Ojciec, natomiast, Jego Syn oraz Duch Święty nie są owym „jedynym Bogiem”, jednak pełnią istotną funkcję zbawczą w planie odrodzenia wszechświata. Ta triada, której najważniejszą częścią jest Bóg, z chrześcijańskiego punktu widzenia jest sercem i osią naszego zbawienia. Nikt nie zaprzeczy przecież, że aby dostąpić łaski życia wiecznego, trzeba uwierzyć w Boga Ojca, w zbawcze dzieło Jego Syna, oraz w uświęcającą moc Bożego Ducha, przywracającego w nas Boże podobieństwo. Istnienia takiej „trójcy” nie kwestionuje oczywiście żaden unitarianin. To właśnie taką wiarę wykazywali chrześcijanie czasów apostolskich, i taką „trójcę” można najczęściej spotkać w pismach wczesnochrześcijańskich. Tak więc drogi Czytelniku, bądź świadom tego, że samo stawianie obok siebie trzech pojęć (Ojca/Boga, Syna, Ducha Świętego - tzw. “formuły trynitarne”), tak często spotykane w Biblii i w świadectwach pierwszych chrześcijan, nie jest równoznaczne z tym, iż ktoś jest trynitarianinem. Dopiero czynienie tego w sposób zgodny i niesprzeczny z przykładowo cytowanym wyżej symbolem atanazjańskim sprawia, iż możemy kogoś uznać za wierzącego w ortodoksyjną Trójcę.

  Zauważmy jednak, jak często trynitarianie, chcąc udowodnić domniemaną „prawowierność trynitarną” pierwszych chrześcijan, serwują nam cytaty pisarzy wczesnochrześcijańskich, które w żaden sposób nie dowodzą wiary ich autorów w „Trójcę”, ale co najwyżej w „trójcę” właśnie. Kolekcjonuje się fragmenty, w których występuje obok siebie Ojciec, Syn i Duch, albo Bóg, Syn i Duch, nie zauważając nawet, lub też po prostu nie chcąc zauważyć, że od samego wymienienia tych trzech pojęć, do przyznania, że „tworzą” one jednego, trójosobowego Boga, droga jest niezmiernie daleka.

  Nawet Tertulian, który był pierwszą osobą używającą terminu „Trójca”, i którego w zasadzie należałoby uznać za swego rodzaju „ojca” tej doktryny, nie był do końca ortodoksyjny gdy przychodziło do opisu wewnętrznych relacji boskich osób. I choć faktycznie wydaje się on wierzyć, że Bóg to Ojciec, Syn i Duch4, to jednak warto przypomnieć przytoczony już wcześniej cytat, który wyszedł spod jego pióra:

Ponieważ Bóg jest w podobny sposób Ojcem jak jest Sędzią. Lecz nie zawsze był On Ojcem i Sędzią jedynie dlatego, że zawsze był Bogiem. Ponieważ nie mógł być Ojcem zanim nie pojawił się Syn, ani Sędzią przed pojawieniem się grzechu. Był zatem czas kiedy nie istniały z Nim ani grzech ani Syn, ponieważ ten pierwszy z Pana uczynił Sędziego, a ten drugi - Ojca. W ten zatem sposób nie był On Panem w stosunku do tych rzeczy, które Go Panem czyniły. Lecz miał On stać się Panem w pewnej przyszłości; tak jak stał się Ojcem przez Syna oraz Sędzią przez grzech, tak również stał się Panem z powodu tych rzeczy, które uczynił, aby one mogły mu służyć.5

  Czy jest to zatem prawowierna Trójca, skoro w trójosobowym Bogu niegdyś nie było Syna, a więc Jego drugiej osoby? Sprawy nie ułatwia kolejne sformułowanie użyte przez sławnego Kartagińczyka:

Ojciec jest zatem całością substancji, Syn natomiast jakby jej wypływem i częścią, jak sam zaświadcza: Ponieważ Ojciec większy jest ode mnie6

  Hm… nieco zagadkowe, prawda? I jeszcze jeden fragment:

Tak więc jak Słowo Boga nie jest tym samym co ten, do kogo ono należy, podobnie i Duch; nawet jeśli powiedziano, że jest Boga, to jednak sam nie jest tym, do kogo należy. Żadna rzecz należąca do kogokolwiek nie jest bowiem tym, kto ją posiada. Oczywiście gdy coś od kogoś pochodzi i w ten sposób do niego należy, że z niego pochodzi, może mieć te same właściwości jak ten, z którego pochodzi i do którego należy. I dlatego Duch jest Bogiem i Słowo jest Bogiem, ponieważ pochodzi od Boga, ale nie jest tym samym, od którego pochodzi. Lecz jeśli Duch Boga, jakkolwiek substancjalny, nie będzie samym Bogiem, lecz Bogiem o tyle, o ile pochodzi z substancji samego Boga, jest realnym bytem i jakby częścią całości…7

  Dla Tertuliana więc zarówno Słowo jak i Duch są Bogiem, jednak tylko dlatego, że „pochodzą” od Boga, natomiast słowa mówiące o tym, że Duch „nie będzie samym Bogiem” sprawiają, że wątpliwości co do ortodoksyjności Trójcy Kartagińczyka, jeszcze bardziej się powiększają.

  Przyjmując jednak za dobrą monetę twierdzenie, że Tertulian właśnie w taką Trójcę wierzył, zwrócić musimy uwagę na to, że jego dzieła powstawały na początku III wieku, a więc ponad 100 lat po śmierci ostatniego apostoła. Przyznać wypada, że to jednak dość późno…

  Można by się zapytać jednak, czy jest w ogóle możliwe, by przez ponad jeden wiek chrześcijaństwo aż tak bardzo odpadło od prawdy o Bogu i nauczało błędnie o Jego trójjedyności? Może jednak jest to zbyt krótki okres czasu na tak wielkie odstępstwo i wiara Tertuliana, choć niedojrzała, była świadectwem tego, że od początku wierzono w Trójcę? Otóż wydaje się, że ponad 100 lat to na tyle długi okres, by mogły zachwiać się fundamenty. Sam Tertulian bowiem przyznaje, że za jego życia monarchianie modalistyczni, z którymi polemizował, stanowili w chrześcijaństwie większość.8 Ponieważ monarchianizm w oczach trynitarian jest herezją, więc ci ostatni chcąc nie chcąc muszą przyznać, że tak głęboki z ich punktu widzenia błąd, mógł jednak zapanować. Wydaje się, że analogiczna sytuacja mogła mieć miejsce ze stopniowym rozwojem trynitaryzmu. Ponad 100 lat w świecie, w którym przepływ informacji nie jest zbyt wielki, a chrześcijanie nie posiadają swojego decyzyjnego centrum, to wystarczająco długi okres, by mogły uformować się nauki, które z apostolskim nauczaniem nie miały zbyt wiele wspólnego, i by te nauki rozprzestrzeniły się bardzo szeroko. Tak jak monarchianizm mógł zdobyć umysły większości chrześcijan, tak samo trynitaryzm w swej początkowej fazie, mógł stać się nań stosunkowo atrakcyjną odpowiedzią.

  O tym, że u progu III wieku trynitaryzm stawiał swoje pierwsze kroki, świadczyć mogą dwa czynniki. Pierwszy to ten, że był on w swej warstwie doktrynalnej bardzo niedojrzały, czego dowodem są przytaczane wcześniej zupełnie nieprawowierne wypowiedzi czy to Tertuliana, czy też późniejszego Orygenesa. Druga przyczyna takiego poglądu wynika z braku występowania jasnej i wyraźnej formuły trynitarnej w pismach wczesnych chrześcijan aż do końcowej części II wieku. O ile nie jest niespodzianką to, że nie spotykamy tam słowa „Trójca”, bo przecież może być to tylko termin techniczny, o tyle jest oczywiste, że używany wówczas język mógł w sposób opisowy, ale jednak jednoznaczny, przekazać nam informację o wierze w trójjedynego Boga. Nic nie stało na przeszkodzie by, podobnie jak to miało miejsce w przypadku Tertuliana, napisać coś podobnego do stwierdzenia: istnieje jeden Bóg i jest nim Ojciec, Syn i Duch Święty. Jednakże takie sformułowania przed końcowymi dekadami II wieku nie padają w ogóle. Wystarczy prześledzić pisma ojców apostolskich,9 którzy pisali na przełomie I i II wieku, by to dostrzec. Nawet jeśli wspomina się w nich o boskości Jezusa, tak jak przykładowo czyni to Ignacy, czy też wymienia obok siebie Ojca, Syna i Ducha, to nigdy nie padają słowa, że są oni numerycznie/liczbowo jednym Bogiem. Nigdy. Biorąc pod uwagę to, że podobno w NT nauczano właśnie tego i w to właśnie wierzono, fakt ten wydaje się być niezmiernie dziwnym. Przestaje natomiast dziwić wówczas, gdy zauważy się rzecz oczywistą - nauka o Trójcy była nieznana w czasach Nowego Testamentu, a jej rozwój był ewolucyjny i stopniowy. Rozpoczął się od sukcesywnego zrównywania pozycji i statusu Pana Jezusa z Ojcem, oraz przypisania osobowości Duchowi Świętemu. To z kolei zmuszało ludzi przyznających się do takiego poglądu, do jego pogodzenia z monoteizmem. Próby tego pogodzenia były różnorakie i miały swą kulminację w IV wieku, który stał się świadkiem jednego z najbardziej bolesnych sporów w łonie chrześcijaństwa.

sierpień 2017

Przypisy

1 Dale Tuggy, What is the Trinity, 2017, str. 25-33. Autor ma stopień naukowy Ph.D. I jest wykładowcą filozofii na Stanowym Uniwersytecie Nowego Jorku. Warto odwiedzać prowadzony przez niego blog: http://trinities.org/blog/.

2 Breviarium Fidei - Wybór Doktrynalnych Wypowiedzi Kościoła, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1989, str. 615.

3 Dokumenty Soborów Powszechnych Tom I, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003, str. 199.

4 Tertulian, Przeciw Prakseaszowi, II.4, Wydawnictwo WAM, Kraków 1997, str. 38.

5 Tertulian Against Hermogenes 3:18, cytowane za: Edgar Foster, Christology and the Trinity: An Exploration, EMF Publishing 1997, str. 30. Tłumaczenie autora.

6 Tertulian, Przeciw Prakseaszowi, IX.2, Wydawnictwo WAM, Kraków 1997, str. 47.

7 Tertulian, Przeciw Prakseaszowi, XXVI.5,6, Wydawnictwo WAM, Kraków 1997, str. 78.

8 Tertulian, Przeciw Prakseaszowi, III.1-2, Wydawnictwo WAM, Kraków 1997, str. 38.

9 Do „ojców apostolskich” zaliczamy Papiasza, Polikarpa, Klemensa Rzymskiego, Ignacego Antiocheńskiego, Hermasa, Barnabę oraz autora Didache.


Komentarze zostały wyłączone