Archive for the ‘Blog’ Category

Desiderata

środa, maj 5th, 2010

“Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie, bądź na dobrej stopie ze wszystkimi. Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie i wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha. Porównując się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia, zarówno jak i plany, będą dla ciebie źródłem radości. Wykonuj swą pracę z sercem, jakkolwiek byłaby skromna; ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu. […]
Przyjmij spokojnie, co ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. […] Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek się trudnisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia. W zgiełku i pomieszaniu życia zachowaj pokój ze swą duszą. Przy całej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.”

Wzrastanie

wtorek, maj 4th, 2010

Paul Washer:

“W życiu powinniśmy się nauczyć jednej ważnej lekcji, mianowicie tego, że to, co dobre wymaga dużo czasu. Rzeczy bezwartościowe zdarzają się szybko. Wiele lat temu, jako młody i gorliwy kaznodzieja usłyszałem jak stary mędrzec Boży powiedział: “Gdy Bóg chce, aby powstał kabaczek, potrzeba na to sześciu miesięcy, gdy chce, aby wyrósł dąb potrzeba 20 lat. Czym chcesz być?”

Żyję już na tyle długo, że na własnej skórze poznałem prawdę tych słów. Widziałem jak młodzi parweniusze przychodzili i odchodzili w tempie ogni sztucznych w Dzień Wolności. Wielki huk, mnóstwo rozprysków, liczne “och” i “ach”, potem już nic więcej. Znowu to samo ciemne niebo, które widzieliśmy wcześniej. Byli też i inni: te jasno rozświetlone dusze, przeważnie niezauważane przez większość ludzi tylko dlatego, że zawsze tu są podobni do słońca w dzień czy księżyca i gwiazd w nocy. Po prostu są tutaj, wykonując to, co Bóg im zlecił: świecąc.”

Teologia…

wtorek, sierpień 18th, 2009

“Gdy Pan przemówił do mnie poprzez takie teksty, zaczęły mnie dręczyć podejrzenia: czy czegoś nie pominąłem? Czy faktycznie jestem nawrócony? Należę do kościoła, ale czy należę do Chrystusa? Żyję słowem ale czy TYM Słowem, które ’stało się ciałem i zamieszkało między nami’? Zaświtało mi, że przecież mysz zamknięta w puszce z ciasteczkami wcale nie staje się ciasteczkiem! Upłynęły dwa lata, zanim Pan dotarł do mojego opornego serca i powiedział: Zatrzymaj się, Jim, i oceń to, co robisz. Zastanów się czy jesteś nawrócony.

- Ja, Panie? Jak to? Przecież jestem starszym zboru! Przyprowadziłem do Twojego Kościoła bez mała piętnaście osób. Ja - ‘nienawrócony’?!

Tak, Jim. Są rzeczy, których po prostu nie pojmujesz.

Zrozumiałem, że ortodoksja, ścisła wierność doktrynie, stanowi tylko niewielką część prawdziwej religii. Na świecie żyją miliony zdeklarowanych chrześcijan wyznających ‘właściwe’ poglądy; czyżbyśmy zatem nie wiedzieli, czym jest kryzys prawdziwej duchowości?

Chrześcijanin, który ma przy końcu historii Ziemi przeżyć wielkie wydarzenia, powinien znać i rozumieć Biblię. Niestety, tę wiedzę biblijną można przedstawić w taki sposób, że zamiast przyprowadzić słuchaczy do Boga, przyprowadzimy ich do ’systemu prawd’.

Nie słowa odnawiają duszę, ale sam Bóg. Dopóki słuchacze nie odnajdą Boga w osobistym doświadczeniu, poznanie ‘prawdy’ niekoniecznie ich zmieni. Biblia nie jest celem samym w sobie, ale środkiem; jest narzędziem przyprowadzającym człowieka do bliskości z Bogiem. Jezus kieruje do nas słowa, jakimi niegdyś zwrócił się do pobożnych na pokaz, uczonych Żydów: ‘Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie; ale mimo to do mnie przyjść nie chcecie, aby mieć żywot’.

Doskonale rozumiałem zagadnienia teologiczne i, operując uczonymi pojęciami, potrafiłem uzasadniać swoje biblijne stanowisko. Gdybym jednak stanął twarzą w twarz z autentycznym, żywym chrześcijaństwem, moja wielka wiedza okazałaby się głupstwem. Gdybym mógł stanąć pod krzyżem i porozmawiać z Marią Magdaleną, jak wyglądałaby nasza rozmowa?

- Mario, widzę, że nie opuściłaś Jezusa tak jak inni. Czy zatem twoje dobre uczynki wynikają ze sprawiedliwości przypisanej czy udzielonej? Jeśli otrzymałaś sprawiedliwość od Boga, w takim razie usprawiedliwił cię. Kiedy to się stało?

- Że jak? O czym ty mówisz, człowieku? - zapewne by zapytała. - Ja Go kocham! Jezus jest moim Panem i Zbawicielem! On mnie odkupił!

Które z nich wyznawałoby prawdziwą religię: uzbrojony w wiedzę teologiczną starszy zboru czy bogata w osobiste przeżycie nierządnica?”

Jim Hohnberger, “Ucieczka do Boga”.

Sumienie…

poniedziałek, marzec 16th, 2009

“… w obłudzie mówiących kłamstwa, którzy wypalili sobie swoje sumienie.” -  tak brzmi 1 Tym 4,2 w interlinearnym przekładzie Popowskiego. Ciekawy jest przypis do słowa “kekausteriasmenon” (”wypalili swoje sumienie”). Oto on: “Słowo to oznacza kauteryzację, czyli metaforycznie wypalenie żelazem sumienia jak zbędnej narośli na ciele lub miejsca, zatruwającego organizm jadem”. Z jednej strony chodzenie z Panem to “obietnica dobrego sumienia”. Z drugiej zaś sumienie można w sobie wypalić jako coś zbędnego, potraktować to jak niepotrzebną narośl rakową. Dzieje się to chyba wtedy, gdy zaczynamy oszukiwać samych siebie, gdy dla doraźnych korzyści udajemy, że wierzymy w coś, w co tak naprawdę nie wierzymy. Gdy drobne kłamstwa zaczynają nam przechodzić przez gardło coraz bardziej gładko. Gdy gdzieś tam w środku przestajemy odczuwać strach przed manipulacją innymi a  bojaźń przed Panem zastępowana jest przez  rytuał religijnych przepisów. Gdy grzech wkrada się do naszego życia i przestaje być traktowany jak trąd, a zaczyna być dość przyjemnym towarzyszem. Czasami człowiek może przyzwyczaić się do ciemności, nawet jeśli są to “ciemności zewnętrzne”.

How great…

czwartek, styczeń 22nd, 2009

How great is our God! Niewiele więcej można napisać.  Zadziwiasz mnie Panie. I pewnie między innymi za to Cię kocham. Że jesteś żywy, że nie dasz się zamknąć w żadnej szufladzie, że to właśnie Ty suwerennie decydujesz o wszystkim i często jest to diametralnie odmienne od moich spodziewań i oczekiwań. Kolejny koncert, po którym trudno będzie zasnąć. I znowu odpłynąłem na “Here I am to worship” :) .

Hadassa

niedziela, grudzień 28th, 2008

 “- Co Twój Bóg dla ciebie uczynił? Naprawdę uczynił?

Przez dłuższą chwilę stała nieruchomo, zwrócona do niego tyłem.

- Wszystko - szepnęła wreszcie i wyszła, cicho zamykając za sobą drzwi…”

Tym razem…

piątek, grudzień 5th, 2008

… śpiewaliśmy i głosiliśmy chwałę Pana w więzieniu dla kobiet. Było niewiele osób - 28. Pan działa dziwnie. Często gdy spodziewam się dobrego koncertu, dobrego kontaktu ze słuchaczami i łagodnego powiewu Ducha Pana, rzeczywistość okazuje się bardziej brutalna. Choć i wówczas mam świadomość tego, że głoszenie ewangelii ma być “w czas i nie w czas” i że nie czynimy tego z powodów chęci przeżywania za każdym razem czegoś wzniosłego.  Jednak czasami Pan mnie zaskakuje, tak jak dzisiaj. Nikt z nas chyba nie spodziewał się czegoś takiego. Grało nam się bardzo dobrze, piękne i szczere do bólu świadectwa dwóch sióstr. Jednak najpiękniejszy w tym wszystkim był dobry Duch Pana, którego czuliśmy wszyscy aż do szpiku kości. Wzruszenie tych kobiet powodowało także nasze wzruszenie. Oby to wszystko wydało dobry owoc dla Pana w przyszłości. Tak czy siak, droga siostrzyczko, przekonałaś się chyba, że jeśli Pan Cię budzi o 4 rano, to nie po to byś wcześniej przyszła do pracy :) . Bóg jest żywy, wiem o tym. Jednak za każdym razem gdy to manifestuje, czuję się zadziwiony. Nie powinienem :) ?

Przyznaję…

wtorek, grudzień 2nd, 2008

… nie chciało mi się tam jechać. Nasze małżeństwo jest akurat w dobrej fazie i na fali wznoszącej, więc zwyczajnie miałem lenia. Błąd. Przeżyliśmy wiele pięknych chwil, choć zmęczenie było koszmarne. Moje dwa główne wnioski:

1. Organizacja. Jak oni to wszystko ogarnęli? :) .

2. Nie ma małżeństw, których nie można uratować.

Jak ciepły deszcz…

wtorek, listopad 18th, 2008

Dziwny jest Pan… Kiedy już wydaje się, że trafiamy na długą, pustynną wędrówkę i wokół nas nic tylko głucha cisza, nagle pojawia się znikąd i po raz kolejny pokazuje, że to On jest deszczem zraszającym nasze serca. I po raz kolejny wszystko się zmienia. Droga Gosieńko, poproszę o więcej takich świadectw :) . Co najmniej raz na tydzień :) .

Matt Redman…

środa, październik 22nd, 2008

… to jeden z moich ulubionych chrześcijańskich muzyków. Parę słów z jego książki “Czciciel o niegasnącym sercu”:

“Jest w uwielbieniu trend, który coraz bardziej mnie niepokoi, a mianowicie schodzenie do poziomu występu. Od lat ta tendencja narasta. Tak się jakoś stało, że nazywamy spotkania uwielbieniowe ‘koncertem’, a istnieje niebezpieczeństwo, że takie słowa zmylą nas i stracimy właściwe zrozumienie tego, czym jest uwielbienie. Zbyt wiele razy na spotkaniu uwielbienia chciałem skupić się jedynie na Bogu, a musiałem przebić się przez robiący wrażenie, ale jednak rozpraszający show na scenie. Niektórzy mogą argumentować, że występy też mogą być uwielbieniem i to prawda. Wszystko może być uwielbieniem, jeśli stoi za tym dobre serce. Ale występy niekoniecznie są dobrym sposobem na prowadzenie uwielbienia. Prowadzący uwielbienie musi być maksymalnie niezauważalny, ma po prostu zachęcać do oddawania czci Bogu, dając innym przykład do naśladowania. Skupianie uwagi na sobie w chwili, która ma być świętym spotkaniem, jest całkowicie niebiblijne. Tak naprawdę, może być nawet niebezpieczne. Oddawanie czci jest przeciwieństwem dumy. Duma mówi: ‘patrzcie na mnie’, a uwielbienie pragnie, aby ludzie zobaczyli Jezusa.”