“Gdy Pan przemówił do mnie poprzez takie teksty, zaczęły mnie dręczyć podejrzenia: czy czegoś nie pominąłem? Czy faktycznie jestem nawrócony? Należę do kościoła, ale czy należę do Chrystusa? Żyję słowem ale czy TYM Słowem, które ’stało się ciałem i zamieszkało między nami’? Zaświtało mi, że przecież mysz zamknięta w puszce z ciasteczkami wcale nie staje się ciasteczkiem! Upłynęły dwa lata, zanim Pan dotarł do mojego opornego serca i powiedział: Zatrzymaj się, Jim, i oceń to, co robisz. Zastanów się czy jesteś nawrócony.
- Ja, Panie? Jak to? Przecież jestem starszym zboru! Przyprowadziłem do Twojego Kościoła bez mała piętnaście osób. Ja - ‘nienawrócony’?!
Tak, Jim. Są rzeczy, których po prostu nie pojmujesz.
Zrozumiałem, że ortodoksja, ścisła wierność doktrynie, stanowi tylko niewielką część prawdziwej religii. Na świecie żyją miliony zdeklarowanych chrześcijan wyznających ‘właściwe’ poglądy; czyżbyśmy zatem nie wiedzieli, czym jest kryzys prawdziwej duchowości?
Chrześcijanin, który ma przy końcu historii Ziemi przeżyć wielkie wydarzenia, powinien znać i rozumieć Biblię. Niestety, tę wiedzę biblijną można przedstawić w taki sposób, że zamiast przyprowadzić słuchaczy do Boga, przyprowadzimy ich do ’systemu prawd’.
Nie słowa odnawiają duszę, ale sam Bóg. Dopóki słuchacze nie odnajdą Boga w osobistym doświadczeniu, poznanie ‘prawdy’ niekoniecznie ich zmieni. Biblia nie jest celem samym w sobie, ale środkiem; jest narzędziem przyprowadzającym człowieka do bliskości z Bogiem. Jezus kieruje do nas słowa, jakimi niegdyś zwrócił się do pobożnych na pokaz, uczonych Żydów: ‘Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie; ale mimo to do mnie przyjść nie chcecie, aby mieć żywot’.
Doskonale rozumiałem zagadnienia teologiczne i, operując uczonymi pojęciami, potrafiłem uzasadniać swoje biblijne stanowisko. Gdybym jednak stanął twarzą w twarz z autentycznym, żywym chrześcijaństwem, moja wielka wiedza okazałaby się głupstwem. Gdybym mógł stanąć pod krzyżem i porozmawiać z Marią Magdaleną, jak wyglądałaby nasza rozmowa?
- Mario, widzę, że nie opuściłaś Jezusa tak jak inni. Czy zatem twoje dobre uczynki wynikają ze sprawiedliwości przypisanej czy udzielonej? Jeśli otrzymałaś sprawiedliwość od Boga, w takim razie usprawiedliwił cię. Kiedy to się stało?
- Że jak? O czym ty mówisz, człowieku? - zapewne by zapytała. - Ja Go kocham! Jezus jest moim Panem i Zbawicielem! On mnie odkupił!
Które z nich wyznawałoby prawdziwą religię: uzbrojony w wiedzę teologiczną starszy zboru czy bogata w osobiste przeżycie nierządnica?”
Jim Hohnberger, “Ucieczka do Boga”.