Letnie chrześcijaństwo…
poniedziałek, sierpień 20th, 2007… jest wtedy gdy na modlitwę nie przeznaczasz więcej niż minutę rano i trzy minuty wieczorem. Bo nie ma o czym rozmawiać ze Zbawicielem… Gdy w modlitwie brak już łez, ostatnie były wtedy gdy się nawróciliśmy… Gdy realny Jezus przestał być żywy, bo Jego miejsce zajęły nie kończące się debaty i roztrząsanie średnio ważnych teologicznych problemów… Gdy Twój Pan jest jakby za szkłem, a Twoje uszy przestały słyszeć Jego głos przychodzący w cichym, łagodnym powiewie… Gdy Biblia zaczęła służyć Ci jedynie jako amunicja do rozstrzeliwania osób o odmiennych poglądach… Gdy słowa o poście i walce na kolanach powodują nerwową zmianę tematu… Gdy przestajesz pamiętać kiedy ostatni raz pokonałeś jakiś grzech… Gdy pytanie o to, kiedy ostatni raz powiedziałeś Jezusowi, że Go kochasz, kiedy ostatni raz wyśpiewałeś Mu ze łzami jakąś pieśń, spotyka się z wymownym milczeniem…
Boskie wzruszenie, ten poryw serca sprawiany przez Bożego Ducha… Tylko wtedy warto żyć… Tylko za tym warto tęsknić… Tylko przebywania w Jego Obecności warto pragnąć…