Uwielbianie…
czwartek, wrzesień 6th, 2007… to coś co kocham. Zastanawiałem się kiedyś, po co ono Bogu potrzebne. Pomyślałem sobie, że skoro jesteśmy z Nim w relacji Ojciec - dziecko, to powinno być jakieś odwzorowanie uwielbienia w naszym życiu rodzinnym. Ale gdzie ono jest? Owszem, cieszymy się gdy dziecko nas kocha, gdy jest nam posłuszne, gdy słucha naszych rad. Ale przecież nie mamy w zwyczaju sadzać synów i córki przed sobą i słuchać jak przez pół godziny śpiewają pieśni ku naszej czci :). Ale… jest coś co wzrusza nas najbardziej i co kochamy w nich najbardziej. To jest ta chwila, gdy moja córeczka ni stąd ni zowąd podchodzi do mnie, przytula się i mówi całą sobą: “mam najkochańszego tatusia na świecie, kocham cię mój misiaczku” :). Nie mógłbym bez tego żyć :). Tak, to jest dla mnie chyba to, czym dla mojego Boga jest moje uwielbienie dla Niego.