Przyznaję…
wtorek, grudzień 2nd, 2008… nie chciało mi się tam jechać. Nasze małżeństwo jest akurat w dobrej fazie i na fali wznoszącej, więc zwyczajnie miałem lenia. Błąd. Przeżyliśmy wiele pięknych chwil, choć zmęczenie było koszmarne. Moje dwa główne wnioski:
1. Organizacja. Jak oni to wszystko ogarnęli? :) .
2. Nie ma małżeństw, których nie można uratować.