Ileż to razy słyszeliśmy argument mający rzekomo udowadniać tożsamość Pana Jezusa z Bogiem JHWH polegający na porównaniu ich uczynków… Twierdzi się, że skoro Bóg wykonuje jakąś czynność i nasz Zbawiciel wykonuje tę samą czynność, to oznacza to, że są jedną istotą. A więc jeśli Pismo naucza, że skała i kamień zgorszenia i potknięcia to Bóg JHWH (Iz 8:14) oraz Pan Jezus (1P 2:8), to rzekomo ma to dowodzić ich tożsamości w bóstwie. O tym jaką pułapką może być tego typu wnioskowanie mogą świadczyć choćby poniższe teksty:

2Sa 24:1(BP)

1. Znowu rozpalił się gniew Jahwe przeciw Izraelowi i pobudził Dawida przeciw nim, mówiąc: Idź, policz Izraela i Judę!

1Krn 21:1 (BP)

1. Powstał jednak szatan przeciw Izraelowi i pobudził Dawida, aby policzył Izraela.

Gdyby zastosować do tych tekstów logikę trynitarną, to doszlibyśmy do wniosku, że Bóg JHWH jest tożsamy z szatanem. Oba te teksty opisują bowiem tę samą sytuację, w jednym miejscu przypisując pobudzenie do grzechu Bogu, w drugim zaś szatanowi. Oczywistym jest jednak, że żaden wierzący nie dokona tego rodzaju uproszczenia w interpretacji tych tekstów i raczej odpowie, że z innych miejsc Biblii jasno wynika rozróżnienie pomiędzy tymi dwiema istotami, dlatego też nie można ich utożsamiać. Zapewne zauważy, że czasami Biblia posługuje się takim językiem jak gdyby Bóg był przyczyną sprawczą, podczas gdy w rzeczywistości jest On jedynie tym, który dozwala na pewne wydarzenia czy też działania.

Język Biblii nie jest językiem logiki formalnej, jest językiem naturalnym. W związku z tym, często występują w nim wypowiedzi nieostre, a wnioski nie wynikają w sposób konieczny z przesłanek, lecz są związane z lepszą lub gorszą interpretacją znaczenia tychże przesłanek oraz wzięcia pod uwagę również wzięcia lub pominięcia innych. Tak jest w omawianym przez nas przypadku i tak jest też w przypadku argumentów dotyczących rzekomej tożsamości Syna z Bogiem JHWH. To prawda, są tytuły, które przysługują Bogu i Synowi, są czynności, które wykonuje zarówno Bóg oraz Jego Syn, ale są też jasno wskazane różnice między nimi zarówno bytowe jak i „hierarchiczne”.

Chodzi jednak o to, by w dowodzeniu brać pod uwagę nie tylko pojedyncze, trudniejsze fragmenty i na nich budować dziwaczne nauki, lecz raczej zebrać cały materiał dotyczący danego tematu i tworzyć doktrynę od podstaw – od łatwiejszych i bardziej zrozumiałych wypowiedzi. Można to zilustrować na poniższym przykładzie.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której mamy takie przesłanki:

  • W firmie X jest jeden Prezes.
  • W firmie X Prezesem jest Jan Kowalski.
  • Jest tylko jeden Jan Kowalski.
  • Jest on Prezesem od samego początku istnienia firmy X aż do dzisiaj.
  • Jan Kowalski ma władzę nad wszystkimi pracownikami tej firmy.
  • Jan Kowalski może awansować kogo chce i zwalniać kogo chce.
  • Wszyscy pracownicy firmy muszą być posłuszni Janowi Kowalskiemu.
  • Wszyscy pracownicy nazywają Jana Kowalskiego „Prezesem”.
  • W firmie X jest jeden Wiceprezes.
  • W firmie X Wiceprezesem jest Marian Nowak.
  • Jest tylko jeden Marian Nowak.
  • Jest on Wiceprezesem od samego początku istnienia firmy X aż do dzisiaj.
  • Marian Nowak ma władzę nad wszystkimi pracownikami tej firmy.
  • Marian Nowak może awansować kogo chce i zwalniać kogo chce.
  • Wszyscy pracownicy firmy muszą być posłuszni Marianowi Nowakowi.
  • Wszyscy pracownicy nazywają Mariana Nowaka „Prezesem”.

Do jakich wniosków dojdziemy, gdy będziemy chcieli określić tożsamość Prezesa firmy X? Czy na podstawie tego zbioru danych dojdziemy do wniosku, że co prawda w firmie są dwie osoby nazywane „Prezesem”, ale najwyraźniej w dwóch znaczeniach? Pierwszy to ten, który faktycznie jest ponad całą firmą, a ten drugi jedynie jako działający w imieniu tego pierwszego? Czy zinterpretujemy posłuszeństwo wszystkich pracowników Wiceprezesowi Marianowi Nowakowi w sposób wyłączający z tego posłuszeństwa Prezesa? I czy w naturalny sposób uznamy, że Wiceprezes Marian Nowak jest w hierarchii stanowisk niżej niż Prezes? Raczej tak.

A co zrobilibyśmy, gdyby przyszedł ktoś, kto na podstawie powyższych przesłanek próbowałby nas przekonać, że Prezesem w naszej firmie jest jedna istota w dwóch równorzędnych sobie osobach, bez różnicy w posiadanej władzy i w równości we własnych relacjach ze sobą. Istota, która co prawda jest jednym bytem, ale dwoma osobami, z których Jan Kowalski jest takim samym i w tym samym znaczeniu Prezesem jak Marian Nowak? I w żadnym wypadku nie możemy powiedzieć, że w firmie jest dwóch Prezesów, bo za to wyrzucą nas z firmy? Nie możemy też powiedzieć, że Prezes jest kolektywnym ciałem, że to zbiór składający się z dwóch części, bo za to również wyrzucą nas z firmy?

Przypuszczam, że 100 procent osób w tej drugiej sytuacji popatrzyłaby na człowieka głoszącego takie teorie jako na kogoś kto nie do końca rozumie to, co mówi. Całkiem słusznie zresztą. Bardziej naturalny i intuicyjny jest wniosek, że po prostu Wiceprezes honorowo jest czasami tytułowany Prezesem, a posłuszeństwo wszystkich względem Wiceprezesa nie obejmuje Prezesa, lecz pozostałych pracowników firmy. Tyle nam mówią przesłanki i nasz zdrowy rozsądek. Dlaczego to wszystko zanika i „przestaje działać” gdy rozważamy kwestie trynitarne?

Obraz PagDev z Pixabay


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *