Główna > Unitarianizm > Test Jana.

Test Jana.

11 maj 2013

Według niektórych trynitarian wszyscy unitarianie posiadają ducha antychrysta. Dowodem na to ma być fragment z 1Jana 4:1-3. Jaka jest jednak prawda? Czy faktycznie te wersety mówią cokolwiek o unitarianach?

____________________________________________________________________________________________

W ostatnich latach pojawiły się gdzieniegdzie całkiem nowe interpretacje fragmentu z 1 Listu Jana 4:1-3. Twierdzi się, że tekst ten stanowi dowód na to, że Pan Jezus jest Bogiem JHWH, który przyszedł w ciele i każda osoba temu zaprzeczająca jest ducha antychrysta. Ponieważ część osób nie wierzących w Trójjedynego Boga jest „bita” tym fragmentem, więc chciałbym przyjrzeć się bliżej temu zagadnieniu.

 

1Jn 4:1-3 BT-2 v.1.4

(1) Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie.

(2) Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga.

(3) Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch Antychrysta, który - jak słyszeliście - nadchodzi i już teraz przebywa na świecie.

Na pierwszy rzut oka tekst wydaje się dosyć prosty - stwierdza prawdziwe człowieczeństwo Pana Jezusa („przyszedł w ciele”) i niewiele więcej. Skąd więc problem? Otóż próbuje się znaleźć w nim uzasadnienie tego, iż nasz Zbawiciel nie tyle jest Chrystusem, który przyszedł w ciele, ale jest Bogiem JHWH, który przyszedł w ciele i każdy kto twierdzi inaczej jest ducha antychrysta. Podaje się na to głównie dwa argumenty. Oto pierwszy z nich:

 

Argument 1: imię Jezus to po hebrajsku Jehoszua/Jeszua a to z kolei oznacza JHWH, który zbawia. Jeśli znaczenie tego imienia wstawi się zamiast imienia Jezus, to wówczas otrzymamy słowa:

„…każdy duch, który uznaje, że JHWH, który zbawia Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga”

Zmianę widać na pierwszy rzut oka. W tym przypadku werset ten nauczałby nas o tym, że na ziemię przyszedł sam Bóg JHWH, który przyjął ludzkie ciało. Każdy kto temu zaprzecza jest z ducha antychrysta. 

Czy taka argumentacja jest poprawna z biblijnego i logicznego punktu widzenia? Z kilku powodów uważam, że nie. Poniżej prezentuję uzasadnienie.

 

 

Odpowiedź na argumentację opierającą się na znaczeniu imienia Jezus.

 

Tekst grecki nie zawiera słów „JHWH który zbawia Chrystus przyszedł w ciele” lecz słowa „Jezus Chrystus przyszedł w ciele”. Hebrajskie imię Jehoszua może mieć znaczenie JHWH, który zbawia (bądź: JHWH jest zbawieniem) jednak greckie Jesous już takiego znaczenia nie posiada, Jan pisał przecież do Greków a nie do Hebrajczyków. Nie było dla Jana żadnym problemem aby napisał po grecku:

 

„... homologei JHWH hos sodzei Christon en sarki eleluthota…” (… wyznaje JHWH, który zbawia Chrystusa w ciele przybyłego…).1

Jeśli Jan nie chciałby używać tetragramu, wówczas mógłby spokojnie użyć takiej konstrukcji:

 

„... homologei Kyrion hos sodzei Christon en sarki eleluthota…” (…wyznaje Pana, który zbawia Chrystusa w ciele przybyłego…).

W takiej sytuacji mielibyśmy mocniejszy sygnał dla czytelnika, że Bóg Starego Testamentu przyszedł na świat w ciele. Jan jednak tak nie uczynił i dlatego warto pamiętać, że wstawianie do tekstu natchnionego słów JHWH, który zbawia zamiast słowa Jezus (które w grece nie ma takiego znaczenia) jest zabiegiem niezbyt rzetelnym i niezbyt uczciwym. Warto pamiętać: tekst grecki zwiera słowo Jesous, które samo w sobie znaczenia w grece nie posiada. Innymi słowy, Grek czytając słowo Jesous nie miał w ogóle takich skojarzeń jakie mógłby mieć Żyd.

Apostoł Jan pisał swój list pod koniec I wieku i w opinii biblistów jego adresatami byli głównie poganie. Podobnie było z jego Ewangelią. Dlatego właśnie w pismach Jana mamy rzadko spotykaną w innych miejscach tendencję, o której świadczą poniższe wersety:

 

Jan. 1:38

38. A gdy Jezus się odwrócił i ujrzał, że idą za nim, rzekł do nich: Czego szukacie? A oni odpowiedzieli mu: Rabbi! [to znaczy: Nauczycielu] gdzie mieszkasz? (BW)

 

Jan. 1:41

41. Ten spotkał najpierw Szymona, brata swego, i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza [to znaczy: Chrystusa]. (BW)

 

Jan. 1:42

42. I przyprowadził go do Jezusa. Jezus, spojrzawszy na niego, rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazwany Kefas [to znaczy: Piotr]. (BW)

 

Jan. 4:9

9. Wtedy niewiasta samarytańska rzekła do niego: Jakże Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, o wodę? [Żydzi bowiem nie obcują z Samarytanami]. (BW)

 

Jan. 4:25

25. Rzekła mu niewiasta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz [to znaczy Chrystus]; gdy On przyjdzie, wszystko nam oznajmi. (BW)

 

Jan. 9:7

7. I rzekł do niego: Idź i obmyj się w sadzawce Syloe [to znaczy Posłany]. Odszedł tedy i obmył się, i wrócił z odzyskanym wzrokiem. (BW)

 

Jan. 19:13

13. Piłat tedy, usłyszawszy te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na krześle sędziowskim, na miejscu, zwanym Kamienny Bruk, a po hebrajsku Gabbata. (BW)

 

Jan. 19:17

17. A On dźwigając krzyż swój, szedł na miejsce, zwane Trupią Czaszką, co po hebrajsku zwie się Golgota, (BW)

 

Jan. 20:16

16. Rzekł jej Jezus: Mario! Ona obróciwszy się, rzekła mu po hebrajsku: Rabbuni! Co znaczy: Nauczycielu!(BW)

Wnioski wypływające z tych tekstów są dość oczywiste: Jan pisał do ludzi nieobeznanych z kulturą i językiem żydowskim. Tłumaczył im zwyczaje oraz terminy żydowskie. Czasami tłumaczył rzeczy w sumie mało istotne, czasami wydawałoby się, że oczywiste - np. to, że Mesjasz to Chrystus. Trudno byłoby uwierzyć, że w tekście o dużo większym ciężarze gatunkowym, jakim jest 1Jana 4:1-3, autor miał na myśli nie tyle greckie znaczenie imienia Jezus, lecz jego hebrajski odpowiednik i nie przekazał tego w sposób oczywisty albo przynajmniej nie wytłumaczył go czytelnikom. Wątpię by w tak istotnej sprawie Bóg dawał nam zagadki, o których nawet nie wiemy, że są zagadkami i jeśli się nie domyślimy, że to jest zagadka, to wylądujemy w Gehennie. Wierzę, że Bóg jest w stosunku do nas uczciwy, bo taka jest Jego natura i jeśli coś jest istotne dla naszego zbawienia, to nie jest to przedstawione w sposób tak zakamuflowany, że przez 2000 lat nikt nie ma zielonego pojęcia o co tak naprawdę w tym tekście chodzi…

W całej tej sprawie ważne jest także to, że poza nielicznymi wyjątkami w przekładach na języki docelowe imiona osób tłumaczy się poprzez transliterację a nie poprzez znaczenie. Dlatego w naszych Bibliach jest Jozue - a nie Jahwe, który Zbawia, czy też Elihu - a nie On jest Bogiem. Gdybyśmy wstawiali zamiast imion osób ich oryginalne znaczenie, dochodzilibyśmy w tłumaczeniu do absurdalnych wniosków, co można zilustrować na poniższym wersecie:

 

5 Moj. 31:7

7. Potem przywołał Mojżesz Jozuego i rzekł do niego na oczach całego Izraela: Bądź mocny, bądź odważny, gdyż ty wejdziesz z tym ludem do ziemi, którą Pan przysiągł dać ich ojcom, i ty im ją oddasz w dziedziczne posiadanie. (BW)

 

5 Moj. 31:7

7. Potem przywołał Mojżesz Jahwe, który zbawia i rzekł do niego na oczach całego Izraela: Bądź mocny, bądź odważny, gdyż ty wejdziesz z tym ludem do ziemi, którą Pan przysiągł dać ich ojcom, i ty im ją oddasz w dziedziczne posiadanie.

Ponieważ imię Jozue to właśnie hebrajskie Jehoszua, więc zamieniając je - podobnie jak czynią to niektórzy trynitarianie w 1Jana 4:3 - otrzymujemy informację, że Mojżesz przywołał Boga JHWH na oczach całego Izraela i zachęcał Go do bycia odważnym. To chyba jednak nie jest zbyt dobry pomysł… Przejdźmy zatem do drugiego argumentu.

 

Argument 2: bazuje na słowach Jana dotyczących wszelkiego/każdego ducha. Gdyby chodziło tylko o to, że Pan Jezus przyszedł w ciele, ów test nie mógłby być testem uniwersalnym, wykluczającym każdego ducha, ponieważ nie demaskowałby wszystkich heretyckich ruchów, takich jak mormonów, Świadków Jehowy itp., a przechodziliby go nawet ateiści, muzułmanie czy hinduiści wierzący w historyczność osoby Jezusa.2 Dlatego musi on mówić o czymś więcej niż jedynie o uznaniu tego, że Pan Jezus przyszedł w ciele. Owe „coś więcej” to właśnie wstawienie zamiast imienia Jezus znaczenia tego imienia - Jahwe, który zbawia. Wtedy ów test staje się faktycznie testem uniwersalnym wykluczającym wszystkie zwodnicze duchy.

Odpowiedź na argumentację o uniwersalności testu Jana.

 

Słowa każdy/wszystko (gr. pas/pasa/pan) nie zawsze należy rozumieć w sensie „matematycznym” i dotyczy to zarówno greki jak i każdego języka. Przykładów na to jest bardzo dużo, ot choćby pierwsze z brzegu fragmenty Nowego Testamentu:

 

Mat. 2:3

3. Gdy to usłyszał król Herod, zatrwożył się, a z nim cała (pasa) Jerozolima. (BW)

Mat. 3:5

5. Wtedy wychodziła do niego Jerozolima oraz cała (pasa) Judea i (pasa) okolica nadjordańska. (BW)

Oczywistym jest, że byli ludzie, którzy się nie zatrwożyli oraz tacy, którzy nie wychodzili do Jana Chrzciciela - choćby dzieci. Witać to także w niektórych wypowiedziach samego Jana:

 

1 Jn 3:9

9. Każdy (pas), kto narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże, taki nie może grzeszyć, bo się narodził z Boga. (BT)

Bywa, że osoby narodzone z Boga grzeszą, bywa, że w pewnym okresie życia jest to u nich stan ciągły, a upamiętanie następuje dopiero po paru lub parunastu latach. Nie można więc słowa pas (każdy) rozumieć tutaj w znaczeniu absolutnym. Gdyby potraktować te słowa podobnie jak czynią to zwolennicy „testu Jana” w przypadku rozdziału 4-go, to musielibyśmy stwierdzić, że każdy kto zaparł się Chrystusa po swoim nawróceniu nigdy nie był nowonarodzony, poniważ absolutnie żaden nowonarodzony nie grzeszy. Dla zwolenników nauki Kalwina może jest to przekonywujące, lecz dla całej masy chrześcijan wierzących w utracalność zbawienia, jest to pogląd nie do przyjęcia.

 

1 Jn 4:7

7. Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy (pas), kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. (BT)

Podobnie tutaj - czasami nawet wśród niewierzących znajdą się ludzie, którzy przechodzą przez życie z ogromną dozą miłości również do nieprzyjaciół. Gdybyśmy zastosowali tutaj podobny mechanizm „testu”, wówczas trzeba byłoby stwierdzić, iż absolutnie każdy kto miłuje jest narodzony z Boga. Nawet jeśli nie wierzy w Chrystusa.

 

1 Jn 5:18

18. Wiemy, że każdy (pas), kto się narodził z Boga, nie grzeszy, lecz Narodzony z Boga strzeże go, a Zły go nie dotyka. (BT)

W swej wymowie jest to bardzo podobny fragment do tego z 1Jana 3:9. Bywa tak, że narodzonego z Boga diabeł jednak dotyka, choćby na skutek jego odstępstwa (Hebr. 6:4-6).

Takich fragmentów jest w Piśmie bardzo dużo, lecz nawet ta niewielka liczba dowodzi tego, że nie zawsze słowo pas/pasa/pan oznacza każdego lub wszystkich w znaczeniu abolutnym. No dobrze, ktoś jednak może powiedzieć, że jednak często słowo to oznacza także dokładnie wszystkich i dlaczego nie mamy nadać mu takiego znaczenia właśnie tutaj. Powody są takie, że nawet sami zwolennicy trynitarnego rozumienia „testu Jana” nie mogą takiego znaczenia mu nadać. Dlaczego? Ponieważ nawet jeśli wstawimy zamiast słowa Jezus - JHWH, który zbawia, to i tak test przechodzą ci, którzy są uznawani przez trynitarian za heretyków. Innymi słowy, nawet niektórzy z tych, którzy są heretykami, i za którymi podobno stoi duch antychrysta, mogą powiedzieć, że JHWH, który zbawia przyszedł w ciele. Oto przykłady:


1. Kościół Rzymskokatolicki prawowiernie wierzy, że Pan Jezus jest JHWH i że przyszedł w ciele, zatem przechodzi przez ten test. Wynika zatem, że nie stoi za nim duch zwodniczy. Oczywiście jest to nie do przyjęcia dla ewangelicznych zwolenników „testu Jana”, w związku z tym próbują oni przekonywać, że rzymskokatolicy nie przechodzą testu, ponieważ nie wierzą w to, że Pan Jezus przyszedł, ale wierzą, że cały czas przychodzi. Jest to bardzo wykrętna odpowiedź już na pierwszy rzut oka. Albowiem „test Jana” nie stwierdza, że mamy wierzyć, że Pan Jezus przyszedł w ciele i już nigdy nie przychodzi. Mamy wierzyć jedynie w to, że „przyszedł w ciele”, co rzymskokatolicy z ochotą przyznają. Prosty test „testu” dowodzi tego, że członkowie KRK jak najbardziej wychodzą z całej tej próby zwycięsko: 

-  Czy uznają, że Jezus jest JHWH?

-  Czy uznają, że Jezus jest Chrystusem?

-  Czy uznają, że przyszedł w ciele?

Odpowiedź twierdząca oznacza, że „test Jana” został zaliczony. Każdy świadomy rzymskokatolik odpowie zaś na te pytania twierdząco…

Mało tego, gdyby posługiwać się logiką, którą prezentują w tym miejscu zwolennicy „testu Jana” ze środowisk ewangelicznych w stosunku do rzymskokatolików, to wówczas oni sami nie przechodzą tego testu. Jeśli bowiem pada zarzut, że tekst naucza o tym, że Pan Jezus przyszedł w ciele a katolicy wierzą, że w dalszym ciągu przychodzi, to niestety ale ewangeliczni mają problem. Oni także bowiem nie wierzą w to, że Pan Jezus przyszedł w ciele i nigdy więcej nie przychodzi. Wierzą bowiem w to, że Pan Jezus co prawda nie pojawia się w hostii, jednak jak najbardziej przyjdzie drugi raz w ciele. Różnica pomiędzy nimi a rzymskokatolikami polega jedynie na ilości tych przyjść i na ich naturze, ale nie na samym fakcie ponownego przyjścia/przychodzenia. A zatem nie przechodzą testu, który sami proponują! Mało tego, tak naprawdę w myśl tej logiki, testu nie przechodzi nikt, kto wierzy w powtórne przybycie naszego umiłowanego Zbawiciela. Wygląda na to, że jedynymi, którzy mogą to uczynić są ci, którzy nie wierzą, że przyjdzie po raz drugi… 3

 

 

2. Ten specyficznie rozumiany „test Jana” przechodzą także modaliści a więc osoby twierdzące, że Bóg jest jedną osobą, która objawia się w trzech przejawach - w Ojcu, w Synu, oraz w Duchu Świętym. Wierzą oni jak najbardziej w to, że Pan Jezus jest JHWH, który przyszedł w ciele i że jest Chrystusem (Mesjaszem). Spełniają zatem kryteria „testu”. Oczywiście to także nie podoba się trynitarianom, więc zaprzeczają owemu zaliczeniu, twierdząc że tekst mówi o Chrystusie, czyli Namaszczonym, i że namaszczonego musiał ktoś namaścić, czemu modaliści ponoć zaprzeczają. Jest to kolejna próba ucieczki od oczywistych wniosków płynących z tekstu. Test Jana bowiem nie zawiera w sobie nakazu wiary, że Pana Jezusa ktoś inny namaścił, lecz zawiera co najwyżej nakaz wiary, że jest On Chrystusem. Modaliści temu nie zaprzeczają temu w żadnym wypadku, a kwestia tego, kto i w jaki sposób Go namaścił jest sprawą przez Jana nie poruszaną - w związku z tym nie należy do kryteriów testu. Wniosek - modaliści odpowiedzą twierdząco na każde z poniższych pytań: 

-  Czy uznają, że Jezus jest JHWH?

-  Czy uznają, że Jezus jest Chrystusem?

-  Czy uznają, że przyszedł w ciele?

 Test został zaliczony.

 

3. Co ciekawe, ten test przechodzą także… mormoni czyli członkowie Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich. Wierzą oni w to, że Pan Jezus to JHWH ze Starego Testamentu, który stał się w pełni człowiekiem. Wierzą także w to, że został On namaszczony jako Mesjasz przez Ojca, tak więc tutaj nawet odpada zarzut stawiany modalistom. 

-  Czy uznają, że Jezus jest JHWH?

-  Czy uznają, że Jezus jest Chrystusem?

-  Czy uznają, że przyszedł w ciele?

Na te pytania także pada odpowiedź twierdząca. Mormoni zaliczają więc „test Jana”.

 


4. Herbert Armstrong był człowiekiem, który założył Worldwide Church of God, kościół, który po jego śmierci podzielił się na społeczności wierne nauczaniu Armstronga oraz na społeczność, która zmieniła poglądy na charakterystyczne dla kościołów ewangelicznych. Zarówno WCoG jak i teraźniejsze społeczności wierne nauczaniu swego założyciela są uważane za kulty, jednak i one przechodzą „test Jana” rozumiany w sposób podany na początku tego artykułu. 

-  Czy uznają, że Jezus jest JHWH?

-  Czy uznają, że Jezus jest Chrystusem?

-  Czy uznają, że przyszedł w ciele?


Na wszystkie trzy pytania pada odpowiedź: „tak”.4

 

Wnioski z tych kilku przykładów wydają się być oczywiste. Teza jakoby „test Jana” miał stanowić uniwersalny „miecz”, który definitywnie oddziela duchy zwodnicze od Ducha Prawdy nie broni się w świetle faktów. Według konserwatywnego środowiska ewangelicznego, w którym pojawia się owa interpretacja, „testu Jana” żaden ruch heretycki nie powinien przejść. Są jednak takie, które przechodzą. To wszystko świadczy o tym, że Jan pisząc swe słowa nie miał na myśli uniwersalnego znaczenia swego testu.

Dodatkowo, według dostępnych mi informacji ani razu w pierwszych wiekach chrześcijaństwa nie użyto tego tekstu jako „testu” w proponowanym przez niektórych trynitarian kontekście. A był to okres gdy spory chrystologiczne były najgorętsze. Wynikałoby z tego, że nikt nie znał prawdziwego znaczenia tego „testu” aż do dzisiejszych czasów, podczas gdy nie ulega wątpliwości, iż taki test byłby arcyważny z teologicznego punktu widzenia. To też jest pośredni dowód na nieprawdziwą interpretację 1Jana 4:1-3 proponowaną przez niektórych chrześcijan ewangelicznych.

Jak zatem rozumieć ów fragment? Trzeba wziąć pod uwagę historyczny kontekst, a konkretnie gnostycki doketyzm, który zaprzeczał rzeczywistemu człowieczeństwu Pana Jezusa. Gnostycyzm w opinii historyków był najpoważniejszym problemem - problemem, który rozsadzał pierwotny Kościół. W opinii większości komentatorów zarówno w Ewangelii jak i w jego Listach znajdujemy polemikę z gnostycyzmem. Jego przedstawiciele, dokeci, nauczali albo o braku realnego ciała ludzkiego Pana Jezusa, albo o tym, że przed ukrzyżowaniem niebiański Chrystus opuścił człowieka, w którego się wcielił. W obydwu przypadkach istotą tego poglądu było zaprzeczenie realnej śmierci człowieka Jezusa Chrystusa, co skutkowało w rzeczywistości zaprzeczeniem Jego ofiary, bez której nie ma mowy o przebaczeniu grzechów dla człowieka. Dlatego właśnie ta idea była tak destrukcyjna i pochodziła wprost z ducha antychrysta - zaprzeczała okupowi i ofierze złożonej za ludzkość. Uderzała w samo serce chrześcijańskiej nauki. Nie dziwią zatem ostre słowa apostoła Jana. Wydaje mi się, że takie zrozumienie, podzielane zresztą przez wielu komentatorów, jest najbardziej zgodne zarówno z historią jak z samym tekstem. Zrozumienie proponowane przez niektóre środowiska ewangeliczne wymaga ingerencji w tekst Pism i nie broni się w starciu z faktami oraz z logiką.

Maj 2013

 

Przypisy: 

 

1 Wstawienie do tekstu greckiego hebrajskiego tetragramu nie byłoby czymś aż tak bardzo niezwykłym. W niektórych manuskryptach Septuaginty, z której autorzy NT czerpali obficie zdarzały się przypadki używania imienia JHWH w tekście greckim.

2 W rzeczywistości ani ateiści, ani muzułmanie czy hinduiści nie przechodzą tego testu. Co prawda mogą oni wierzyć w historyczność osoby Jezusa, jednak nie uznają Go za Chrysusa, o którym tekst wspomina

3 Jako ciekawostkę można podać także to, że tak rozumianego „testu Jana” nie przechodzą kościoły prawosławne oraz… luteranie. Ci ostatni co prawda nie wierzą w przeistoczenie (transsubstancjację), jednak wierzą w realną obecność Pana Jezusa w chlebie i winie.

4 Oprócz poszczególnych wyznań, „test Jana” przechodzą także indywidualne osoby uznawane za zwodzicieli i fałszywych proroków. Do tych osób można zaliczyć Kennetha Hagina, Kennetha Copelanda czy też Benny Hinna. Dla nich wszystkich Pan Jezus to Mesjasz, JHWH który przyszedł w ciele. Pomimo zaliczenia „testu Jana” uznawani są za osoby, za którymi stoi fałszywy duch, dlatego też stanowią oni dowód na to, że „testu Jana” nie należy rozumieć jako uniwersalnego i absolutnego.


Komentarze zostały wyłączone