Sobór w Konstantynopolu zgromadził 150 biskupów Wschodu, którzy ułożyli credo znane później jako nicejsko-konstantynopolitańskie. Brzmi ono następująco:

„Wierzymy w jednego Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych; i w jednego Pana Jezusa Chrystusa, syna Bożego jednorodzonego, zrodzonego z Ojca przed wszystkimi wiekami, światłość ze światłości, Boga prawdziwego z Boga prawdziwego, zrodzonego a nie uczynionego, współistotnego Ojcu, przez którego wszystko się stało; który dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i przyjął ciało za sprawą Ducha Świętego z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Został ukrzyżowany za nas pod Poncjuszem Piłatem, poniósł mękę i został pogrzebany i zmartwychwstał trzeciego dnia według Pisma, i wstąpił do nieba i siedzi po prawicy Ojca, i znowu przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, którego panowaniu nie będzie końca. I w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca pochodzi, którego należy czcić i wielbić wraz z Ojcem i Synem, który przemawiał przez proroków. W jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznajemy jeden chrzest dla odpuszczenia grzechów. Oczekujemy zmartwychwstania umarłych i życia w przyszłym wieku. Amen.”1

Symbol ten stał się powszechny zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie, i funkcjonuje do dzisiaj w społecznościach rzymskokatolickich, prawosławnych oraz niektórych protestanckich. Stał się także inspiracją w formułowaniu nowych wyznań wiary wspólnot, które wyrosły na gruncie XVI wiecznej Reformacji. W porównaniu z symbolem nicejskim zauważalne jest rozszerzenie dotyczące Ducha Świętego, nazwanego Panem i Ożywicielem, któremu należna jest cześć oraz uwielbienie równe z Ojcem i Synem. Nicea stwierdzała jedynie samą wiarę w Ducha Świętego, bez dalszych uściśleń – Konstantynopol poszedł dalej. Nie ma już więc żadnych wątpliwości, iż Duch Święty jest osobą i to osobą boską.

Przy okazji tego symbolu warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz, która później stała się przyczyną rozłamu między Wschodem a Zachodem. W liturgii kościoła rzymskiego do dzisiaj funkcjonuje powyższy symbol, jednak w nieco zmienionej formie. Zamiast frazy „który od Ojca pochodzi” stosuje się wyrażenie: „który od Ojca i Syna pochodzi”. Wynika to stąd, iż na skutek późniejszej refleksji trynitarnej Zachodu pochodzenie Ducha rozumiano w taki właśnie sposób – nie tylko od Ojca ale także od Syna. Stopniowo rozpowszechniało się używanie w powyższym Symbolu słowa Filioque („i Syna”) podczas gdy Wschód stał na gruncie niezmienności postanowień z Konstantynopola, uważając, iż Duch Święty swą przyczynę sprawczą ma w Ojcu. Spór o to stał się jednym z powodów, który doprowadził do wzajemnej ekskomuniki Wschodu i Zachodu w 1054 i rozejścia się dróg obydwu Kościołów, trwającego aż do dnia dzisiejszego.

Przypisy

1 A. Baron, H. Pietras (red.), Dokumenty Soborów Powszechnych, T. 1, str. 69.


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zapisz się na newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowościach w serwisie Thaleia, zostaw nam swojego maila.