O badaniu Pism

J 5:39 BW
39. Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie;

Co było problemem Żydów?

 Niektórzy, nawet w kazaniach, cytują ten fragment w takim kontekście, jakby Pan Jezus krytykował sam fakt badania Pism. Sugeruje się, że badanie Pism jest czynnością nieistotną, ba, nawet szkodliwą, bo tak naprawdę jedyną wartość ma poznanie Pana Jezusa, rozumiane często jako coś bardziej mistycznego niż rozumowego. W ten sposób, w jakiejś dziwacznej wręcz argumentacji, przeciwstawia się badanie Pism poznaniu Pana Jezusa, tak jakby z definicji ci, którzy Pisma badają, poznać Go nie mogli. Ludzie słuchający takich wypowiedzi i nieugruntowani w Słowie, dość często ulegają wówczas bardzo silnemu przekonaniu, że nie powinni się bawić w żadne głębsze „wchodzenie” w Pisma, bo jest to przypadłość nie tyle nawet mało ważna, lecz o zgrozo, jak wspomniałem wyżej – szalenie niebezpieczna. Powstaje jednak pytanie, czy Panu Jezusowi na pewno chodziło właśnie o to, co się w powyższym rozumowaniu sugeruje? Czy naprawdę zniechęcał On Żydów do badania Pism?

   Wydaje się, że takie stawianie sprawy jest zupełnym przekręceniem całego przesłania Słowa. W samej Biblii mamy bowiem wielokrotnie przedstawione zachęty do jej czytania oraz badania (głębszej analizy). Oto kilka spośród wielu z takich wypowiedzi:

Iz 34:16 BW
16. Badajcie Pismo Pana i czytajcie: Żadnej z tych rzeczy nie brak, żadna z nich nie pozostanie bez drugiej, gdyż usta Pana to nakazły i jego Duch je zgromadził.

Joz 1:8 BW
8. Niechaj nie oddala się księga tego zakonu od twoich ust, ale rozmyślaj o niej we dnie i w nocy, aby ściśle czynić wszystko, co w niej jest napisane, bo wtedy poszczęści się twojej drodze i wtedy będzie ci się powodziło.

2Tm. 3:15-17 BW
15. I ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa.
16. Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,
17. Aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany.

    W innym miejscu powyższego listu, apostoł Paweł napomina swego umiłowanego ucznia, Tymoteusza, następującymi słowami:

2 Tym. 2:15 BW
15. Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy.

W przekładzie Biblii Gdańskiej ujęte jest to nieco inaczej:

2 Tym. 2:15 BG
15. Staraj się, abyś się doświadczonym stawił Bogu robotnikiem, który by się nie zawstydził i który by dobrze rozbierał słowo prawdy.

   I wydaje się, że ta druga czyni to w sposób bardziej zgodny z oryginałem. W interlinearnym przekładzie Vocatio czytamy bowiem jak następuje:

2 Tym. 2:15 Vocatio
Wykaż gorliwość by siebie samego wypróbowanym postawić przy Bogu, pracownikiem nie zasługującym na zawstydzenie, prosto krojącym słowo prawdy

   Tak więc, nauczyciel to ktoś, kto między innymi „prosto kroi”, „dobrze rozbiera” Słowo Prawdy. Innymi słowy, ponieważ Prawda na jakiś temat jest najczęściej rozproszona w różnych miejscach Biblii, nauczyciel powinien potrafić zebrać ją z tych różnych miejsc i wyłożyć słuchaczom zgodnie z Bożym zamiarem. Oczywiście, w związku z naszą niedoskonałością bywa, że są z tym mniejsze bądź większe problemy, jednak nauczyciel, który już na starcie deprecjonuje głębszą analizę i badanie Słowa, sam z definicji dyskwalifikuje się do takiej służby.

   Czy zatem w świetle tych fragmentów faktycznie Panu Jezusowi chodziło o to, by zniechęcić ludzi wierzących do badania Pism? Czytając je raczej trudno dojść do takiego wniosku. Zatem jak należy rozumieć wypowiedź zawartą w Jana 5:39? Wydaje się, że dość prosto. Otóż problemem Żydów nie było to, że badali Pisma, bowiem sam Bóg zachęca, by to czynić. Problemem Żydów (a raczej ich nauczycieli) było to, że czynili to w sposób niewłaściwy i dlatego wyciągali z tego badania błędne wnioski. Nauczycie Izraela krytykowani są w NT głównie za dwie rzeczy: za swą hipokryzję oraz za to, że autorytety ludzkie postawione są ponad Pismo, i w ten sposób tworzone własne tradycje ludzkie stają się autorytetem nadrzędnym w stosunku do Słowa. To za to, a nie za sam fakt czytania i badania Słowa, byli krytykowani uczeni w Piśmie czy też faryzeusze.

Pismo to nie teologia – to znajomość Jezusa!

   Jeśli jesteś chrześcijaninem to zapewne zdarzało Ci się słyszeć tego rodzaju stwierdzenia. Oczywiście jest prawdą, że człowiek wierzący może popaść w pułapkę nadmiernego intelektualizmu i rozwiązywania zupełnie teoretycznych, nie mających wpływu na ludzkie życie problemów. Jednakże wśród odrodzonych chrześcijan są to przypadki całkowicie skrajne. Najczęściej bowiem hasłem zawartym w powyższym podtytule „rzuca się” w każdą osobę, która nie wychodzi z założenia, że można sobie w radosnej swawoli wierzyć i robić wszystko to co się chce, zasłaniając się przy tym tezą, że “prawda jest w Jezusie” i w związku z tym liczy się tylko ta prawda, że “prawda jest w Jezusie”, a co ponadto, jest zupełnie zbędną teologią. Problem w tym, że teologia, rozumiana jako wiedza o Bogu, o Jego charakterze, planach, przymierzach itp., jak najbardziej występuje w całej Biblii i wcale nie jest w niej traktowana po macoszemu. Wystarczy choćby przeczytać cały list do Galacjan by stwierdzić, że apostoł Paweł ostrzega o „odłączeniu się od Chrystusa” nie tych, którzy popadli w grzechy moralne, lecz tych, którzy twierdzili, iż oprócz wiary w Chrystusa należy jeszcze przestrzegać Zakonu Mojżeszowego – a zatem w błędy teologiczne.

Ga 5:1-4 BW
1. Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli.
2. Oto ja, Paweł, powiadam wam: Jeśli się dacie obrzezać, Chrystus wam nic nie pomoże.
3. A oświadczam raz jeszcze każdemu człowiekowi, który daje się obrzezać, że powinien cały zakon wypełnić.
4. Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski. (BW)

   Apostoł nie wahał się powiedzieć o ludziach, którzy tego nauczali: „Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty” – Gal. 1:8. I, powtórzę, nie chodziło tutaj o problemy moralne występujące w zborach Galacji – rzecz dotyczyła typowo doktrynalnych spraw. Prawie cały list do Galacjan poświęcony jest temu właśnie problemowi.

2Tm 2:17-18 BW
17. A nauka ich szerzyć się będzie jak zgorzel; do nich należy Hymeneusz i Filetos,
18. Którzy z drogi prawdy zboczyli, powiadając, że zmartwychwstanie już się dokonało, przez co podważają wiarę niektórych. (BW)

   To kolejny werset z gatunku tych, które podkreślają wagę teologii w nauczaniu apostoła Pawła. Hymeneusz i Filetos nie byli grzesznikami „moralnymi” (przynajmniej Pismo o tym milczy). Ich problemem było fałszywe nauczanie, typowo teologiczne. I wcale nie są to wyjątkowe sytuacje w NT. Warto przeczytać uważnie listy apostoła Pawła, by samemu zobaczyć jaką rolę przypisywał teologii. Dlaczego to było dla niego ważne? Paweł zdawał sobie sprawę z tego, że nowy, odrodzony człowiek może rozwijać się jedynie dzięki Prawdzie. Bez względu na to, czy dotyczy ona warstwy moralnej, czy też doktrynalnej. Prawda pozostaje prawdą a nieprawda jest zawsze nieprawdą, niezależnie od tego, czy dotyczy doktryny, czy praktyki. Prawda zawsze ma swoje konsekwencje, tak jak nieprawda też ma swoje konsekwencje. Teologia rozumiana jako wiedza o Bogu, Jego charakterze i planach naucza nas prawdy o Nim samym. Bez tej prawdy niemożliwy jest nasz pełny rozwój, a czasami bez niektórych prawd niemożliwe jest nasze zbawienie („odłączyliście się od Chrystusa”, “wypadliście z łaski…”). Dla Pawła teologia to nie tylko teoria, to faktyczna wiedza o Bogu i o tym, czego pragnie On dla człowieka, oraz jej wpływ na życie i duchowość owego człowieka. Tą wiedzę otrzymuje się przede wszystkim z Pisma, tą płytszą – z czytania, tą głębszą – z badania. I nie ma możliwości obejścia tych dróg dookoła. Człowiek, który będzie unikał czytania – uschnie, ten zaś, który będzie unikał badania, będzie narażony na najprzeróżniejsze zwiedzenia, które hasają sobie po obecnym chrześcijańskim świecie niemal zupełnie bezkarnie. Będzie wobec nich niemal całkowicie bezbronny.

“Badacie” czy “badajcie”?

    Jest jeszcze jedna ważna kwestia związana z tym fragmentem. Otóż niektóre przekłady oddają go nieco inaczej niż cytowana na początku Biblia Warszawska. Spójrzmy jak czyni to Uwspółcześniona Biblia Gdańska:

J 5:39 UBG
39. Badajcie Pisma; sądzicie bowiem, że w nich macie życie wieczne, a one dają świadectwo o mnie.

   Greckie słowo eraunao oznaczające „badać” występuje tu w formie eraunate i może przyjmować znaczenie „badacie” (tryb oznajmujący) jak również „badajcie” (tryb rozkazujący). W grece obie formy są takie same, stąd część przekładów oddaje ten fragment tak jak Biblia Warszawska a część tak jak Uwspółcześniona Biblia Gdańska. Jeśli tłumacze tej ostatniej mają rację, to fragment ten jest wręcz nakazem skierowanym przez Pana Jezusa do Żydów, by badali Pisma. Mając bowiem przekonanie, że Pisma prowadzą człowieka do wiecznego życia (swoją drogą całkiem słuszne przekonanie), powinni znaleźć tam świadectwa o Panu Jezusie. Taka wykładnia byłaby w doskonałej zgodności ze słowami apostoła Pawła:

2 Tym. 3:15-17 (BW)
15. I ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa.
16. Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,

   Ze słów tych wynika, że Pisma mogą obdarzyć człowieka mądrością ku zbawieniu, pod warunkiem, iż człowiek ów uwierzy w Jezusa. Warto zauważyć współdziałanie ze sobą dwóch czynników: wiary w Pana Jezusa i znajomości Pism. Pan Jezus nigdy i nigdzie nie przedstawiał w negatywnym świetle badania i czytania Pism. Nigdy i nigdzie nie przeciwstawiał samego siebie badaniu Pism. Co najwyżej, był przeciwnikiem złego badania Pism, a nie badania samego w sobie. Skoro bowiem Pisma “świadczą o nim”, to raczej naturalne jest, że mamy je badać. Z drugiego tłumaczenia (do którego się przychylam) wynika to bardziej dobitnie, ale i pierwsza translacja, w całym kontekście Biblii jest bardzo dobrze zrozumiała.

  Jeśli jest ono prawdziwe, to wynika z niego tylko to, że Żydzi do badania Pism podchodzili w sposób niewłaściwy. Nie wynika zaś w żaden sposób jakakolwiek dezaprobata dla głębszych rozważań Pisma jako takich. Osoby, które cytują ten fragment, powinny być świadome tego, że jeśli czynią to w sposób nierzetelny, mogą być rozumiane jako te, które zniechęcają wierzących do głębokiej i rzetelnej analizy Pisma. A odpowiedzialność za taką postawę jest kolosalna – zwłaszcza nauczycieli Bożego Słowa.

2Tm 2:15 (Vocatio)
Wykaż gorliwość by siebie samego wypróbowanym postawić przy Bogu, pracownikiem nie zasługującym na zawstydzenie, prosto krojącym słowo prawdy